Nieudana pogoń "energetków" i niespodzianka gotowa!
Ciekawe i trzymające w napięciu do końca było spotkanie MEDIA SATURN z PGE ENERGIĄ ODNAWIALNĄ. Na boisku buzowały emocję, zawodnicy próbowali wywierać nacisk na sędziego. To pokazuje jak duży pokład energii i ambicji drzemie w zawodnikach grających na murawach Warszawianki w rozgrywkach ELIT SPORT.
Mecz z początku nie porywał. Dużo było spokojnej gry, każdy próbował wyczekać przeciwnika i odkryć jego słabe strony. To powodowało, że mało było sytuacji podbramkowych. W tej wojnie nerwów ktoś musiał w końcu skapitulować. Pecha mieli akurat gracze PGE Energia Odnawialna. W 10. minucie Maciej Wagner po mocnym strzale rywala wybija piłkę przed siebie, na tyle niefortunnie, że dobiega do niej Łukasz Rokita, który pewnym strzałem po ziemi wyprowadza MEDIA SATURN na prowadzenie. Przed przerwą kolejnego gola zdobył jeszcze Michał Jeziorek, który kropnął jak Didier Drogba za swoich najlepszych czasów w Chelsea, prawie z linii bocznej boiska. Wagner był bez szans.
MEDIA SATURN kontrolowali spotkanie, trzymając sztywną i poukładaną obronę, na którą co chwila pokrzykiwał bramkarz – Robert Bułanow. Pewne prowadzenie nieco rozluźniło ten zespół, ale sprawiło także, że "energetycy" rzucili się do ataku. Za rozrywanie defensywy rywala wziął się Mateusz Korniłowicz, ale rośli obrońcy "mediowców" ani myśleli popuścić szybkiemu napastnikowi. Mimo wszystko nie uchronili się przed stratą dwóch bramek autorstwa Korniłowicza. Jedną z nich zawodnik zdobył z połowy boiska zaskakując nieprzygotowanego do obrony Bułanowa. PGE goniła jak mogła, ale zabrakło im cennych sekund. Dwa kluczowe gole, które przybliżyły ich na jedną bramkę do rywala padły za późno, bo w 38. i 39. minucie. Naciskani gracze MEDIA SATURN nie ulegli naporowi rywala, konsekwentnie grając starannie w obronie i skutecznie w ataku, odnosząc bardzo cenne i nie mało zaskakujące zwycięstwo!
MK
