Nieudana pogoń MICHAEL PAGE
Bardzo zacięty okazał się mecz MICHAEL PAGE z PGE ENERGIA ODNAWIALNA. Znajdujący się na podium I ligi „Energetyczni” mieli na sobie zdecydowanie większą presję niż oscylujący raczej wokół dolnych lokat „Kanonierzy”. Mimo to, po zaciętym meczu, lepsza okazała się drużyna PGE.
Walnie do wygranej PGE przyczynił się Mateusz Korniłowicz, który po raz kolejny zaprezentował swoje lekkoatletyczne umiejętności. Pojedynki z „Kornikiem” to najczęściej starcia ekspresu z osobowym. Mateusz potrafi pędzić jak francuskie TGV i wtedy najrozsądniej jest po prostu odpuścić sobie pościg, żeby przypadkiem czegoś sobie nie naderwać. Korniłowicza wspierał dzielnie w ofensywie Marcin Górka, który asystował mu przy dwóch trafieniach, samemu dokładając dwa gole. Na wyróżnienie zasługuje również nowy bramkarz PGE – Krzysztof Cichecki posturą przypomina raczej człowieka przyzwyczajonego do rzutu młotem albo pchnięcia kulą. Ma jednak niesamowitą zwinność i refleks, co pokazał chociażby w 29. minucie, kiedy znakomicie wybił niemal spod siebie futbolówkę.
MICHAEL PAGE miało swoje okazje i gdyby mecz potrwał dłużej to kto wie. Starał się jak mógł Michał Starościak, który strzelił cztery bramki. Napastnik „Kanonierów” ma bardzo groźny strzał z popularnego czuba, którego jednak opanował do perfekcji i potrafi uderzyć bardzo celnie i mocno. On głównie operował z przodu i dawał nadzieje MICHAEL PAGE na dobry rezultat, który w 30. minucie zaczął być bardzo realny.
„Kanonierzy” zbliżyli się na zaledwie jedną bramkę do przeciwnika, ale tej, wydawałoby się niewielkiej różnicy, nie potrafili już zniwelować. Dzięki temu zwycięstwu PGE wskoczy na pozycję lidera I ligi!
MK
