Filip Czaj o krok od zostania bohaterem MK/REDD’S
Blisko byli zawodnicy MASS MEDIA od klasycznej drogi z nieba do piekła. Po bardzo pewnej pierwszej połowie i prowadzeniu 4:0, zawodnicy „Czarnych Koszul” zaczęli gubić rytm i gole, a MK/REDD’S prawie napisało niezwykłą historię w I lidze. Zabrakło sekund.
W pewnym momencie zaczęliśmy już szukać w pamięci jakiś porównań ze świata piłkarskiego, kiedy „Piwosze” zaczęli odrabiać w szybkim tempie straty do rywala. Do głowy przyszedł nam oczywiście mecz z lutego 2011 roku, kiedy Arsenal wygrywał po pierwszej połowie 4:0 z Newcastle, a zakończył spotkanie wynikiem 4:4. Podobnie jak „Sroki” wówczas, tak i w tym meczu MK/REDD’S obudzili się po przerwie. A w zasadzie „obudził”. Indywidualnym bohaterem meczu mógł zostać Filip Czaj, który w odstępie zaledwie 4 minut zdobył hattricka i zbliżył swój zespół na odległość jednego trafienia do rywala.
A to trafienie mogło nadejść w najmniej oczekiwanym momencie. Dosłownie w ostatnich sekundach meczu jeden z zawodników MASS MEDIA podał w tył do bramkarza. A przynajmniej tak myślał, bo posłał piłkę niemal prosto pod nogi Tadeusza Ruska, który gdyby był nieco lepiej ustawiony pokonałby golkipera „Czarnych Koszul”.
Zaczęliśmy nieco niechronologicznie, ale takie sytuacje wymagały szybkiego o nich opowiedzenia. Pierwsza połowa przebiegła oczywiście pod dyktando MASS MEDIA, które do boju prowadził dziś Michał Ochocki, zdobywca klasycznego hattricka. Szczególnej urody była akcja z 5. minuty meczu, kiedy prosto na głowę Ochockiego zagrał Koszel, a napastnik „Czarnych Koszul” piekielnie mocnym strzałem z głowy załadował piłkę do siatki.
Dla MASS MEDIA to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Na takie wciąż czekają piłkarze MK/REDD’S, którzy na razie grzęzną na samym dnie tabeli jako jedyna drużyna z zerowym dorobkiem punktowym.
MK
