Pierwsze punkty dla PLUS'a!
Na koniec środowych zmagań w Elit I Lidze na murawie Warszawianki spotkały się drużyny MASS MEDIÓW z PLUSEM BIZNESU. Zespół PLUSA, choć nie miał ani jednego rezerwowego, pokazał dużą wytrzymałość, a także umiejętności. Widać było po tym zespole, że znakomicie rozumieją i „czują” się na boisku. Drużyna MASS MEDIA starała się rozkładać siły, zmieniać coś, rotować, ale przeciwnik był bezwzględny i nie czekał aż rywal się pozbiera. Początek spotkania przebiegał jeszcze w miarę po myśli zespołu MASS MEDIÓW, który starał się kontrolować toczącą się w środku pola grę. Można z całą stanowczością stwierdzić, że mieliśmy do czynienia z meczem walki. Faule sięgały już granicy, która powodowałaby rzut karny dla jednej z drużyn. To tylko pokazuje jak wielkie emocję i ambicję drzemią w zespołach występujących w Elit Sport. Przejdźmy jednak do rzeczy, a zatem bramek! Tych padło w tym meczu w sumie dziesięć i to nieprzeciętnej urody. Już w 7. minucie pięknym strzałem w samo okienko bramki popisał się Jacek Drążyk. Perfekcyjnie ułożenie stopy, lekki skręt tułowia, odchylenie i bramkarz nie ma nic do powiedzenia. PLUS BIZNES próbował ciekawych rozwiązań jakimi były strzały tuż po wznowieniu gry ze środka. Takim popisał się między innymi Szymon Smolarczyk, który zdobył w ten sposób gola. Szymon ukuł również z rzutu wolnego, nie dając szans przeciwnikowi stojącemu w bramce, czyli Jarosławowi Dusińskiemu. Ten robił co mógł, ale na jego nieszczęście większość strzałów, niewdzięcznie dla golkipera, leciały tam, gdzie nie sięgały palce. W ekipie MASS MEDIÓW największe zagrożenie stanowił Krzysztof Koszel, zdobywca dwóch bramek. Krzysiek, jak to mówią, ma „ciężką nogę”, a zatem jak przyłoży, to pozostaje tylko się chować! Potężne bomby wystrzelone spod jego butów niemal przebijają siatkę. Sam jednak nic nie zrobi. Drużyna MASS MEDIA musi poukładać swoje szyki, które wyglądały nieco chaotycznie. Mieli naprzeciwko siebie znakomity wzór do naśladowania - kameralną, ale znającą się i poukładaną szóstkę z PLUSU BIZNESU.
