Pojedynek RUVILLE z MICHAEL PAGE najostrzejszym meczem sezonu?
W powietrzu robiło się coraz bardziej wilgotno, słońce już zaszło, a nad boiska Warszawianki nadciągał deszcz. Zawodnicy obu zespołów zadbali jednak o to, żeby nikomu nawet przez chwilę nie zrobiło się zimno. Murawa dosłownie paliła się od tego, co działo się na boisku. Taki twardego meczu dawno na naszych obiektach nie oglądaliśmy. W sumie przez cały mecz zawodnikom jednych i drugich nazbierało się 12 fauli. Nie brakowało także cierpkich słów, a także niepotrzebnych przepychanek słownych u jednych i drugich. Z całej bitwy „zagotowanych głów” zwycięsko wyszli ostatecznie zawodnicy RUVILLE, którzy okazali się dużo bardziej skuteczniejsi od rywali.
Przede wszystkim żółto-czarni wykorzystywali niemal wszystko, co sobie stwarzali. Gdyby nie Piotr Jeziorski, który tego dnia świetnie grał nogami na przedpolu, to MICHAEL PAGE zszedłby z boiska z dużo większym bagażem bramkowym. W zespole RUVILLE odnotowaliśmy tego dnia bardzo ciekawą rzecz. Mianowicie, każdy zawodnik tej drużyny, poza bramkarzem, zdobył tego wieczora gola! Oto przykład znakomitej współpracy i wzajemnego szacunku między piłkarzami. RUVILLE wzorem dla innych!
Tym samym ciężko wyróżnić z tej drużyny jakąś najjaśniejszą postać, chociaż zdecydowanie mógł się podobać na murawie Dominik Rajca, który do trzech asyst dołożył dwa gole, w tym jednego strzelonego fajnym lobikiem nad bramkarzem. W zespole MICHAEL PAGE po raz kolejny już wybijał się z tłumu Michał Starościak. Bardzo twardo walczący na boisku zawodnik wprawiał w zakłopotanie obronę rywala, która nie raz proklamowała faule tego zawodnika. Prawda jest jednak taka, że Michał grał po prostu dobrze ciałem. Swoją siłę wykorzystywał dobrze także w strzałach, strzelając „ile fabryka dała”. To jednak nie odczarowało MICHAEL PAGE'A, który drugi dzień z rzędu przełyka gorzką porażkę. We wtorek gracze niebiseko białych ulegli bowiem AmigoPC.
MK
