Plusy:
+ Dziewiątka warta każdych pieniędzy - Jednego należy zdecydowanie pozazdrościć ekipie FESTO - Panowie mają w swoich szeregach snajpera najwyższej klasy. Daniel Wójcik, gdy tylko dostawał dobrą piłkę, wchodził z nią w pole karne jak dzik w żołędzie i tylko interwencje Sebastiana Kuryły sprawiły, że jego licznik zatrzymał się dzisiaj na dwóch golach. Oprócz tego świetnie pracuje w odbiorze, i to na nim oparte było dzisiejsze zwycięstwo
+ Pobudka RANDSTAND - Pierwsza połowa w ekipie RANDSTAND nie zaczęła się zbyt różowo. Praktycznie od samego początku ich bramka była bombardowana kolejnymi uderzeniami i pojawiały się problemy nawet z wyjściem z własnej połowy. Nową nadzieję tchnęły jednak w tą ekipę dwa gole pod koniec pierwszej odsłony i pozwoliły na równą walkę do samego końca
Minusy:
- Rozregulowane celowniki - FESTO powinno zamknąć to spotkanie w pierwszych dziesięciu minutach. Weszli w ten mecz na prawdziwym turbo, co chwila odbierali rywalom piłkę na ich połowie, ale zmarnowali tyle "setek", że można było się złapać za głowę. Zemściło się to w drugiej połowie, gdzie Biali ewidentnie opadli z sił i bardzo gimnastykować na bramce musiał się Patryk Gil. Dobrze, że udało im się dowieźć korzystny wynik do końca, bo mogliby mieć wtedy do siebie bardzo duże pretensje
