Sportowa złość ING LEASE
Ekipa ING LEASE wraca do gry. Po zeszłotygodniowej wpadce w derbowym spotkaniu z DEUTSCHE BANK-iem, tym razem "pomarańczowi" wygrali zdecydowanie i przekonująco. W ostatni wtorek pokonali NEWELL'S OLD BOYS aż 10:2 i wrócili na podium ligowej tabeli ELIT Ekstraklasy. Rywalom nie sposób jednak odmówić ambicji.
Na Krzysztofa Michałowskiego i spółkę wysoka porażka z DEUTSCHE BANK-iem podziałała jak płachta na byka, bo na kolejne spotkanie "pomarańczowi" wyszli odmienieni. Rywali mogli wystraszyć już samą liczebnością składu - we wtorek spokojnie mogli wystawić dwie drużyny. Dzięki temu, każdy kto przebywał na boisku był świeży i mógł dać z siebie wszystko! Prócz tego widać było po nich chęć rehabilitacji - zawodnicy ING od początku mobilizowali się wzajemnie, pokrzykiwali, dodawali otuchy.
Miało to odzwierciedlenie w boiskowych wydarzeniach - ING pierwszego gola zdobyli już w pierwszej minucie spotkania, do przerwy dołożyli cztery kolejne, a w sumie - gdy zabrzmiał ostatni gwizdek - uzbierali ich aż dziesięć. Taki wynik musi robić wrażenie - świetnie w ataku spisywał się Krzysztof Michałowski, który - prócz tego że zdobył cztery gole - potrafił uspokoić grę drużyny, jak zwykle nie zawiódł środkowy pomocnik Daniel Adamczuk, a dzielnie wsparł go Marcin Wedman, który wykonuje kawał dobrej roboty, nie wyrażalnej w statystykach.
Ale rywalom nie sposób odmówić ambicji - przez pełne 40 minut zmuszeni byli grać bez choćby jednej zmiany, a i tak stać ich było na zdobycie dwóch goli i postraszenie przeciwnika. Kilka ich akcji ofensywnych wprowadziło spory zamęt w szeregach przeciwnika - i za to należą im się brawa!
PW
