Pełna emocji potyczka PGE z RUVILLE kończy się remisem
RUVILLE kolejny już mecz kończy podziałem punktów. Po wtóry, spotkanie przebiega także w bardzo męskiej i zaciętej aurze. To już niewątpliwy znak firmowy tej drużyny, która nie zważając na wartości techniczne swoich zagrań, skupia się bardziej na solidności i cechach wolicjonalnych. W spotkaniu z „energetykami” fauli było bez liku, a oba zespoły powinny się cieszyć, że ostatecznie nie wyniknęły z tego żadne rzuty karne.
Mecz był chaotyczny niczym walka bokserów wagi piórkowej. Początek nieznacznie lepszy dla „błękitnych”, gdy Marcin Górka i spółka zaaplikowali „pszczółkom” dwa gole. Kąsał szczególnie przeraźliwie szybki Mateusz Korniłowicz, który zanotował hattricka i wskoczył na czoło listy snajperów! „Kornika” ciężko było powstrzymać, więc RUVILLE nierzadko ratowali się faulem, co wybitnie denerwowało tego zawodnika. I tak powstawało domino – jeden sfaulował drugiego, potem ten się odgryzł… „Inżynirowie” odpowiedzieli swoim oponentom lustrzanym odbiciem, bo na hattricka Korniłowicza odpowiedział Dominik Rajca! Który z nich był lepszy, raczej nie da się ocenić.
Jeden punkt nie nieco studzi mistrzowskie ambicje „pszczółek” lokując ten zespół w środku tabeli. Jest to także cierń w oku PGE Energia Odnawialna, które dotychczas szło jak burza i utrzymywało pierwsze miejsce w tabeli. Dzisiejsze potknięcie pozbawi ich fotela lidera.
