Triumf Ubezpieczeniowców
Nie od dziś wiadomo, że zespół LIBERTY to nie jakieś tam przeciętniaki. Wicelider ELIT I Ligi to bardzo dobrze poukładany zespół o czym boleśnie przekonała się dzisiaj ekipa NFOŚiGW. Ekolodzy zajmujący niechlubne ostatnie miejsce to jednak ambitni zieloni wojownicy głodni sukcesów.
Spotkanie rozpoczęła szybka wymiana ciosów - najpierw Bartłomiej Bogucki wykorzystał świetną prostopadłą piłkę, ale niecałą minutę później Robert Strzelecki udowodnił, że piłkarskie ma nie tylko nazwisko. Mecz zaczął się rozkręcać - akcje z obu stron, próby strzałów z daleka i właśnie po jednej z takich prób piłka niefortunnie odbiła się Przemysława Kuśmierczuka i wpadła do jego własnej bramki. Był to potężny cios dla „zielonych”. Natomiast ubezpieczeniowscy rozkręcili się na dobre, a w szczególności Bogucki czyli super-strzelec tej drużyny, zajmujący obecnie najniższy stopień na podium klasyfikacji na najskuteczniejszego zawodnika. Nasza gwiazda w 12. minucie zaświeciła jeszcze mocniej, kiedy to Bartłomiej oddał świetny strzał z dystansu. Przed przerwą najpierw mierzonym uderzeniem popisał Mateusz Szwej, a po chwili Maciej Jędrachowicz dobijając z niewielkiej odległości ustalił wynik do przerwy na 1:5 dla LIBERTY.
Po krótkiej przerwie na złapanie oddechu i uzupełnienie płynów nasi wojownicy wrócili do ringu. Trzeba przyznać, że grę ekipy z ulicy Chocimskiej ogląda się coraz lepiej. Panowie poszerzają wachlarz swych piłkarskich zagrań. Nie poprzestają na jednym ustalonym schemacie, który powielają. Są w stanie wymienić wiele krótkich podań, ale także zagrać daleką piłkę do przodu. Jeśli trzeba to wykorzystują wielu zawodników obdarzonych dobrym dryblingiem. Do ideału jeszcze trochę brakuję, ale panowie na pewno do niego dążą.
Już minutę po przerwie prowadzenie ubezpieczeniowców zostało podwyższone, niestety za sprawą samobójczego trafienia Roberta Strzeleckiego. Filigranowy lider ekipy ekologów, nie do końca dogadał się ze swoim bramkarzem i chcąc podać mu futbolówkę głową prosto do rąk, wpakował ją do własnej siatki. Pech to chyba najlepsze określenie na to co cały czas dzieje się z ekipą z Konstruktorskiej. Bo jak inaczej ująć to, że tak ambitna i waleczna grupa nie radzi sobie w lidze?
Trafienie samobójcze obniżyło morale w zielonych szeregach, co skrzętnie wykorzystywali ich rywale. Najpierw hat-tricka skompletował Bogucki, po chwili jednak uznał, że to za mało i ponownie trafił do siatki. Swoją cegiełkę w tym triumfie dołożył także Rafał Pokrzywa, ale ostatnie słowo i tak należało do jego kolegi z „9” na plecach, który zdecydował się, że woli aby mecz skończył z „piątką” na koncie.
Wicelider umacnia swoją pozycję i wciąż realnie myśli o zagrożeniu BAYER'owi i przeszkodzeniu im w marszu po mistrzostwo. NFOŚiGW natomiast nie powinien załamywać rąk i z piłkarskim zapałem, który ich nie opuszcza, stanąć do kolejnych spotkań – mamy nadzieję, że wygranych!
Damian Ambrochowicz
