Pszczółki żądlą
Użądlenie pszczoły może być tragiczne w skutkach. Przekonali się o tym zawodnicy Mercedes-Benz, gdy w środowy wieczór II kolejki Piłkarskich Rozgrywek dla Biznesu ELIT SPORT wpadli na "pszczółki" z Ruville. Żółto-czarne pasy, po ostatnim zwycięstwie chciały utrzymać się na fali, natomiast zawodnicy związani z autami spod znaku gwiazdy mieli nadzieję poprawić humory po ostatniej porażce.
Początek meczu był bardzo wyrównany, dopiero potem czarne chmury zebrały się nad głowami ekipy w białych koszulkach. Wszystko zaczęło się w 8. minucie od Maćka Cendrowskiego, który z lewej strony boiska, na wysokości połowy oddał cudowny strzał. Minutę później ponownie udowodnił, że ma dynamit w nodze - kopia pierwszej bramki z tą różnicą, że tym razem strzał padł z prawej flanki. Eksplozja radości na twarzy strzelca - bezcenna.
Te dwa atomowe strzały dopiero rozpoczęły marsz Ruville do zwycięstwa. W 14. minucie Paweł Truszkowski wymienia piłkę z Cendrowskim i z bliskiej odległości umieszcza ją tuż przy lewym słupku bramki Mateusza Kotulskiego. 120 sekund później Hubert Zaborowski wykonuje rzut rożny, zagrywa piłkę po ziemi daleko przed pole karne, a tam czeka na nią Paweł Wiśnioch i świetnym strzałem pakuje piłkę do siatki.
Następnie w 18. i 19. minucie Truszkowski dwoma indywidualnymi akcja skompletował klasycznego hat-tricka. A w ostatniej minucie pierwszej połowy Tytus Sawa również dołożył swoją cegiełkę. Stan do przerwy 7:0, a "pszczołom" było wciąż mało. Sędzia zagwizdał początek II odsłony, a już po pierwszym rzucie rożnym Tytus Sawa ponownie wbił piłkę do bramki Mercedes-Benz. Ekipy, która dzisiaj przypominała bardziej leciwego Trabanta niż nowiutkie cacko klasy S.
Chwilkę potem Cendrowski dopiero po dwóch dobitkach ustrzelił swoją trzecią bramkę. Następnie jednak Łukasz Syrek objechał bramkarza Ruville i zdobył honorową bramkę dla Białych, było to tylko uderzenie kijem w ul, bo zawodników w żółto-czarnych koszulkach to tylko rozwścieczyło. Karczmarek, Truszkowski i Zaborowski zdobyli jeszcze po golu i licznik zatrzymał się na 12:1, strach pomyśleć co by się stało, gdyby mecze w naszej lidze trwały dłużej.
Ruville notuje drugą wygraną, ich przeciwnicy natomiast jakby na drugim biegunie i muszą dopisać sobie kolejną porażkę. Trzeba jednak wierzyć w drużynę Mercedes-Benz, bo widać w graczach duży potencjał, brakuje póki co nieco paliwa. Ciekawe tylko czy nasz ruj dalej będzie tak żądlił? A tak na marginesie, to chyba zamiast pszczółek zaczniemy tytułować drużynę Ruville mianem szerszeni.
Damian Ambrochowicz
