BLACHY PRUSZYŃSKI przegrywają po pięknym spotkaniu
Dla drużyny BLACHY PRUSZYŃSKI było to inaugurujące spotkanie, natomiast zespół NCR przed tym spotkaniem miał na swoim koncie już trzy punkty po walkowerze z Proamą. Seledynowi dość szybko rozpoczęli strzelanie, bo już w drugiej minucie Marcin Piśkiewicz wykorzystał podanie Pawła Mańka i dobrym strzałem wykończył akcję po długim słupku.
Mecz od początku rozgrywany był w szybkim tempie. Dobra sytuacja z jednej strony, a chwilę potem akcja w drugim polu karnym. W 11 minucie bramkarz NCR źle wybił futbolówkę i ta wylądowała pod nogą ustawionego na połowie boiska Jakuba Olejarczyka, ten strzałem na pustą bramkę dał remis. Niebiescy jednak jak rasowy pięściarz poszli za ciosem i po minucie obieli prowadzenie. Akcja dwóch Maćków, Pietruchy i Stawskiego, pierwszy podał, a drugi minął jednego obrońcę i płaskim uderzeniem tuż przy słupku pokonał bramkarza NCR Petera Gordona.
W bramce specjalistów od pokryć dachowych szalał Paweł Różański, niech komentarzem do jego występu będzie liczba interwencji, a było ich aż 18, istny postrach napastników.
Czas mijał, pozostawały sekundy do końca pierwszej połowy. Paweł Żegliński popędził lewym skrzydłem, był już dosłownie metr od linii końcowej, prawie zerowy kąt. Zawodnik podniósł głowę i spojrzał w pole karne, zagrał piłkę. Czy dośrodkował? Nie, proszę państwa, oddał rewelacyjny strzał w prawe okienko bramki, strzał cudowny, którego chyba nikt się nie spodziewał. Wyborne!
Po przerwie zawodnicy obu ekip potwornie obijali bramki po obu stronach boiska. Futbolówka chyba obraziła się na obie drużyny i co chwila zamiast wpadać do siatki, to odbijała się od słupków. Łukasz Sękulski z drużyny niebieskich dwa razy trafił w słupek, Maciek Soliński z NCR również. Kilka parad obu bramkarzy, ale gole nie padały.
Aż w końcu, cztery minut do ostatniego gwiazdka arbitra, jeden z zawodników Seledynowych jest faulowany niedaleko przed polem karnym, blisko prawej bocznej linii. Piłkę ustawia sobie Jacek Białas, bierze krótki rozbieg, goalkeeper rywali ustawia mur. Białas uderza tuż obok zawodników, piłka niczym w slow motion zmierza do bramki, prawie tak majestatycznie jak lecący żuraw. Sytuację próbuje uratować bramkarz jednak piłka po jego rękach wpada do siatki. 3:2 dla NCR, zawodnikom w niebieskich koszulkach już nie udało się podnieść.
Ten mecz miał wszystko, zwroty akcji, piękne gole, wiele nerwów. Obie ekipy zaserwowały świetne spotkanie, niewiele lepsi byli jednak Seledynowi.
Damian Ambrochowicz
