Gran Derbi!
Hit nad hity rozegrał się o godzinie 20. Pierwszy w tabeli zespół NCR podejmował, drugą ekipę Blach Pruszyński. Zwycięzca zgarnia wszystko!
Od momentu rozpoczęcia naszego widowiska ekipa NCR zaczęła z wysokiego C. Kilka ładnych zespołowych akcji, indywidualne popisy Pawła Mańka i Piotra Żeglińskiego, sprawiały, że mecz oglądało się z zapartym tchem. W 7 minucie Tomasz Świątek, ostoja defensywy NCR, znakomicie zagrał do Mańka, a ten strzelił gola, następne wydawały się kwestią czasu. A tu niespodziewanie, tuż po rozpoczęciu od środka boiska zawodnicy Blach, przeprowadzają zespołową akcję i pakują piłkę do siatki, dokładnie Paweł Ostrowski, wykorzystując dobre podanie od Marka Pietruchy. Tak, więc mamy remis przy przewadze NCR.
Mecz, jednak nie traci tempa i tuż przed gwizdkiem Mańk mógł ponownie wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale trafił w słupek bramki strzeżonej przez Pawła Różańskiego.
Skoro już mowa o bramkarzach to wypada pokreślić bardzo dobrą postawę tak Pawła Różańskiego jak i jego vis-a-vis czyli Petera Gordona. Obaj niejednokrotnie ratowali skórę swoim zespołom, ich interwencje były nie tylko efektywne, ale i efektowne.
Początek drugiej części spotkania należał do drużyny niebieskich, najlepszym dowodem na to są dwa bardzo groźne strzały na bramkę rywali zaraz po gwizdku.
Wyróżniającym się architektem tych akcji był grającym z 11 na plecach Łukasz Sękulski, który w 25 minucie stanął przed bardzo dobrą okazją na zdobycie gola, piłka po jego strzale minimalnie minęła się jednak z poprzeczką. Potem ten sam zawodnik przeprowadził indywidualny rajd, który zakończył się tylko rzutem rożnym.
Pięć minut przed końcem meczu, zawodnik NCR został sfaulowany w bocznym sektorze boiska, do wolnego podszedł Paweł Mańk i fenomenalnym strzałem pokonał bramkarza Blach. Piłka przy tym strzale prawie z połowy boiska dostała dziwnej rotacji, ale dzięki temu wpadła niemalże w lewe okno.
Co na to zespół w niebieskich koszulkach? Oczywiście, odpowiedział po minucie gry. Maciej Stawski świetnie podał do Łukasza Sękulskiego, a ten swój występ okrasił golem. Do końca meczu pozostały cztery minuty, czas mijał obie drużyny rzuciły się do ataku, świetna wymiana ciosów. I nagle, gdy na zegarze do końca spotkania pozostawały sekundy Paweł Mańk zagrał do Piotra Żeglińskiego, a ten zamienił to podanie na gola. Zrozpaczona ekipa Blach próbowała jeszcze wyłuskać remis, ale niestety zabrakło im czasu.
Mecz jak przystało na takie spotkanie był rewelacyjny, trzymał w napięciu, prawie jak wielkie Derby Europy między Realem i Barceloną.
Jedyne, co pozostaje nam dodać to gratulacje dla obu drużyn i krótką prośbę - „Panowie więcej takich meczy”.
DA
