Zasłużona wygrana IRGiT TGE
Pierwsza połowa spotkania pomiędzy giełdowcami i programistami była aż nazbyt spokojna. Do 10. minuty nie działo się praktycznie nic. Zawodnicy rozgrywali piłkę między sobą w środku pola, było wiele przechwytów, lecz nic z nich nie wynikało. Bramkarz SAP debiutował w tym spotkaniu, dlatego nie pamiętając do końca zasad meczu złapał piłkę po podaniu od swojego kolegi. Ten błąd skutkował rzutem wolnym pośrednim z odległości zaledwie trzech metrów. Piłkarze programistów mimo wszystko postawili skromny mur na linii bramkowej składający się z 2. osób. IRGiT TGE jednak nie wykorzystało tak wyśmienitej okazji na strzelenie bramki, zabrakło taktyki, rozegrali piłkę zbyt chaotycznie, a wystarczyło dobre podanie do niepilnowanego kolegi na prawym skrzydle.
Pod koniec pierwszej połowy piękną próbą strzału z woleja popisał się jeden z graczy giełdowców, lecz nieznacznie chybił. Pierwsza połowa nie przyniosła dużej ilości wrażeń. Być może brakowało zdecydowania w ataku, może ogrania w drużynie.
Na drugą połowę bardziej zdeterminowani wyszli gracze IRGiT TGE, którzy po 5 minutach gry zmienili rezultat na 1:0. Po dobrym podaniu Piotra Listwonia piłkę w siatce umieścił Tomasz Nikodem. Niedużo czasu było trzeba, aby podwyższyć wynik. Chwilę później było już 2:0 po bramce zawodnika, który wcześniej asystował. Niestety w 31. minucie po kopnięciu piłki praktycznie równocześnie przez dwóch graczy kontuzji doznał Sylwester Biało. Miejmy nadzieję, że to nic poważnego, choć wyglądało to dość boleśnie.
W tej części spotkania rozstrzelali się zawodnicy IRGiT TGE, którzy w samej drugiej połowie zanotowali 12 strzałów, lecz bramkarz SAP robił co mógł by ratować swoją drużynę - w ciągu meczu bronił aż 16 razy. Lecz samym bramkarzem meczu wygrać się nie da. Programiści nie potrafili stworzyć sytuacji, która by zagroziła bramce giełdowców, a Ci zdecydowanie nacierali na przeciwników, co przyniosło po raz kolejny skutek na sam koniec gry, zdobywcą trzeciego i ostatniego gola w tym spotkaniu został Piotr Dąbrowski.
