Mecz z dołu tabeli, a emocje jak na szczycie
Zawodnicy ekipy COFACE wyrośli w ostatnich kolejkach nie tylko na niezwykle godnych rywali dla ligowej czołówki, ale i na specjalistów od rozgrywania meczów dramatycznych i niezwykle zaciętych. W czwartek Konrad Zając i koledzy zremisowali po pasjonującym spotkaniu z ING Lease 5:5 - dwukrotnie odrabiając dwubramkową stratę do przeciwnika.
Po raz pierwszy gracze COFACE musieli gonić "Oranje" już na samym początku meczu. Oto bowiem, dzięki agresywnej, ambitnej, a co najważniejsze skutecznej grze w ofensywie, ekipa ING Lease już po 9 minutach prowadziła 3:0 (dwa ładnej urody gole świetnie dysponowanego Daniela Adamczuka). Zawodnicy COFACE nie załamali się kiepskim początkiem i straty odrobili - między 14., a 18. minutą trzy gole zdobył Hubert i analitycy ryzyka kredytowego znów byli w grze.
Ale po przerwie scenariusz się powtórzył. "Oranje", tym razem za sprawą Marcina Wiedmana i jego dwóch trafień oraz kreatora gry Krzysztofa Michałowskiego (cóż za asysta piętką!), znów wyszli na szybkie prowadzenie, a ekipie Michała Dadasa znów przyszło mozolnie odrabiać dystans. COFACE długo uderzali głową w mur, ale w końcu się przez niego przebili. W 35. minucie kontaktowego gola zdobył Kamil Marek. Kiedy wydawało się, że tylko na tyle starczy czasu, dosłownie kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem ten sam zawodnik wyrównał! Wynik do końca nie uległ już zmianie.
Mimo że obie drużyny zamykają stawkę ELIT Ekstraklasy, to i tak potrafiły stworzyć między sobą widowisko godne gry w elicie piłkarskich rozgrywek dla biznesu. Udowodniły przy okazji, że na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej zasługują. Przynajmniej tak wynika z ich ostatniego, czwartkowego spotkania.
Piotr Wesołowicz
