Walka do ostatniej minuty
Gdy Andrzej Krzystek strzałem z pół obrotu zapakował piłkę do siatki w ostatniej minucie meczu, pod balonem dało się słyszeć krzyk radości zawodników drużyny HENKEL. Błękitni uradowani remisem zdobytym wraz z dźwiękiem syreny końcowej, na pewno nie wzięliby jednego punktu, gdyby ktoś zaproponował im go pod koniec pierwszej połowy.Przez pierwsze 20 minut gracze HENKEL-a grali tak jak nas do tego przyzwyczaili przez cały sezon. Mądrze w obronie, której dowodził Dariusz Wawrowski i skutecznie w ataku, gdzie brylował Waldemar Pawlak. W rozgrywaniu dobrych zawodów nie przeszkodziła im nawet kontuzja Jarosława Miecznikowskiego (po przypadkowym starciu z rywalem gracz HENKEL-a doznał urazu nosa). Gospodarze jakby przytłoczeni stawką spotkania, nie byli tą efektownie i efektywnie grającą drużyną, którą jawili się w dotychczas rozegranych spotkaniach.
W drugiej połowie wszystko zmieniło się jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Mecz wyrównał się, a ING zaczęło zdobywać bramki. ‘Granatowi’ błyskawicznie odrobili straty za sprawą goli Radosława Szymborskiego i Michała Godlewskiego. W 29 minucie wyszli zaś na prowadzenie po bramce tego drugiego. Gdy wydawało się, że gospodarze przedłużą swoją passę zwycięstw do ośmiu z rzędu, fantastycznym strzałem dającym remis popisał się Andrzej Krzystek.
