„Iwan groźny”
Zespół BAYER przystąpił do tego spotkania w nieco osłabionym składzie bez Daniela Suleja i Tomasza Magdy wydawało się, że może być ciężko. Ale drużyna, która od nowego sezonu prezentować się będzie w gustownych różowych koszulkach ma w swoich szeregach inne świetne nazwiska, a dzisiaj najjaśniej świeciła gwiazda Rafała Iwana. Ten mecz zapowiadał się naprawdę szlagierowo i takim też się okazał.
Początek meczu to spokojna gra obu teamów, spokojne rozgrywanie piłki i raczej poznawanie przeciwnika niż chęć zrobienia mu większej krzywdy. Pierwszy impuls dał nie kto inny jak Rafał Iwan, który wykończył podanie Marcina Drozda. Do krótkiej chwili przyszła odpowiedź ze strony Oranje, ale w jakim stylu! Czapki z głów! Michał Godlewski przedzierał się lewą stroną boiska, położył jednego rywala, świetnym zwodem minął drugiego i oddał strzał prosto w prawe okno bramki Jakuba Zielewicza, ręce same składały się do oklasków. Gdy już wydawało się, że taki wynik utrzyma się do końca pierwszej części gry Kamil Marusek po cudownym dośrodkowaniu Michała Dobosza sprawił, że to Różowe Pantery schodziły na przerwę w lepszych nastrojach. W obu zespołach imponuje fakt, że zawodnicy starają się bardzo często grać na jeden kontakt, nie przetrzymują za długo piłki tylko od razu oddają ją koledze z zespołu.
Strzelanie w drugiej części meczu błyskawicznie otworzył Michał Łepson Łepecki, po podaniu Piotra Ułasiuka. Kapitan Farmaceutów naprawdę imponował tego wieczoru, był wszędzie tam gdzie być powinien. Jak przystało na prawdziwego lidera biegał jakby miał płuca ze stali i to właśnie on kilka minut później świetnie podał Iwanowi, który umieścił futbolówkę w sieci. Rafał Iwan, który po tym starciu spokojnie może być nazywany "Iwanem Groźnym" już w 33. minucie skompletował hat-tricka. Ten fakt nieco rozzłościł Michała Godlewskiego, który odpowiedział swoim drugim trafieniem (prawdopodobnie byliśmy świadkami gola kolejki). Ostatnie słowo i tak należało do drużyny w różowych strojach, najpierw Iwan po raz czwarty, a później Łepecki po raz drugi.
7:2 wygrywa mistrz z poprzedniego sezonu, zobaczymy czy w nowym roku będą równie skuteczni. Oranje natomiast potrzebują więcej czasu do oswojenia się z nowym boiskiem, ale zapewne już niedługo zobaczymy dobrze nam znaną Pomarańczową Falę.
Damian Ambrochowicz
