Arasimowicz show
Nie było niespodzianki w spotkaniu PKP BANKOMATY i BBA. Lider III-ligowych rozgrywek zaliczył szóste zwycięstwo w tym sezonie i umocnił się na prowadzeniu.
Mecz rozstrzygnął się właściwie w… cztery minuty. Egzekucję rozpoczął Karol Wnuk, który wykorzystał dobre dogranie Bartosza Zająca. Lider nabierał rozpędu z sekundy na sekundę, a dożynki kontynuowali Grzegorz Arasimowicz i Dominik Wrona. Kiedy w 9. minucie arbiter podyktował rzut karny za zagranie piłki ręką przez Marcina Bergiela, a pewnym egzekutorem okazał się Arasimowicz, wszystko stało się jasne – PKP BANKOMATY nie może przegrać tego meczu. Lekkie rozluźnienie w ich szeregach poskutkowało jednak szybką karą. Marcin Bergiel dograł do Marcina Żakiewicza, a ten pokonał świetnie dysponowanego tego dnia Artura Fiodorowa. Tę błyskawiczną ripostę panowie z BBA dedykowali swojemu koledze Bartłomiejowi Sujkowskiemu i jego nowonarodzonej córeczce, Julii – piękny gest i piękny strzał. Niestety, na odpowiedź nie trzeba było jednak długo czekać. Szalejący na boisku Arasimowicz szybko pozbawił złudzeń BBA. Graczy w czarnych koszulkach stać było w pierwszej połowie na jeszcze jedną bramkę, a jej autorem okazał się Hubert Grzywacz.
W drugiej części spotkania lider zwolnił nieco tempo, choć już pierwsze cztery minuty przyniosły dwa trafienia (oczywiście Arasimowicza, a także Dominika Wrony). BBA próbowało jeszcze powalczyć i przyniosło to efekt w postaci samobójczej bramki Jacka Rucińskiego. Lider kontrolował grę, nie pozwalając swoim rywalom na zbyt wiele, choć dał sobie skraść jeszcze jedną bramkę – zdobył ją filar zespołu BBA, Mariusz Żakiewicz. Ostatnie słowo należało jednak do, a jakże, niesamowitego Grzegorza Arasimowicza. Najlepszy strzelec naszych biznesowych rozgrywek zdobył swoją szóstą w tym meczu, a 34. w całych rozgrywkach bramkę.
Mimo porażki, BBA ma jeszcze nadzieję na dopędzenie swoich rywali. Do lidera traci bowiem zaledwie 4 punkty.
Emil Kopański
