OUTBOX - TRANS KORONA 2:4 (0:2)
Mecz o V miejsce
TRANS KORONA ponownie zaskakuje
Zawodnicy spod szyldu TRANS KORONY zaliczyli osobliwy sezon. Przez wiele tygodni byli punktowani przez większość drużyn i gdy już wszyscy przykleili im łątkę chłopców do bicia to wtedy Niebiescy wzięli się za siebie i rozpoczęli swoją drogę udeptaną z samych zwycięstw. Ten sam sezon w wykonaniu OUTBOX najlepiej opisuje jedno słowo – kratka, bo właśnie tak Programiści grali przez całą zimę przeplatając zwycięstwa porażkami.
Jak więc widać wytypowanie faworyta w tym spotkaniu było niemalże niemożliwe. Wiedząc o nieprzewidywalności rywala obie drużyny skupiły się, aby w pierwszych minutach raczej nie stracić gola. W końcu nastąpiło przełamanie, a Paweł Różański uderzył z podrzuconej przez siebie piłki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Rozpoczął też tym samym otwartą wymianę ciosów, szachy zamieniły się w pojedynek. Wiktor Karpała i Łukasz Czerwiński mieli sporo pracy, ale tylko ten pierwszy zachował w pierwszej połowie czyste konto. Tuż przed gwizdkiem arbitra zwiastującym przerwę w meczu, Piotr Szczepański podwyższył liczbę goli strzelonych przez jego team do dwóch.
Programiści z przytupem rozpoczęli drugą połowę i już po dwóch minutach Artur Kozak zdobył bramkę kontaktową. TRANS KORONA czując, że nie może pozwolić rywalowi na zbyt wiele zaczęła się bronić, nie zapominając oczywiście o ataku. Po kilku chwilach Paweł Różański przypomniał nam, że w miejscu urodzenia ma wpisane: Sao Paulo i pięknym lobem pokonał Czerwińskiego. Tuż przed końcem spotkania Kołaczkowski pokonał Karpałę, ale to trafienie zostało błyskawicznie zripostowane przez Łukasza Sękulskiego i ostatecznie OUTBOX schodził z boiska z dwoma bramkami straty.
Programiści walczyli, ale braki w ich składzie okazały się zbyt duże. Jeszcze raz gorąco gratulujemy Pawłowi Różańskiemu i spółce i mamy nadzieję, że cały przyszły sezon zagrają tak, jak końcówkę tego.
Damian Ambrochowicz
