Zaskoczenie w drugiej połowie!
Tuż po pierwszym gwizdku arbitra świetną okazję do otwarcia rezultatu mieli czerwono-czarni. Po dobrej zespołowej akcji mocnym strzałem z dystansu popisał się Paweł Stępień, ale piłka uderzyła jedynie w poprzeczkę... Jak to mówią: „co się odwlecze to nie uciecze”. Tak właśnie było tym razem. Chwilę później po strzale Leszka Stawskiego bramkarz sparował piłkę, a to był błąd, ten strzał można było spokojnie wyłapać. Piłka odskoczyła i dopadł do niej Paweł Stępień, który spokojnie wpakował ją do pustej już bramki.
Mimo, że pierwsza część spotkania zakończyła się rezultatem 3:1 nie można było tego potwierdzić przebiegiem gry. To Portugalczycy utrzymywali się przez większość czasu przy piłce i stwarzali więcej okazji do zdobycia bramki, choć brakowało im szczęścia. Ich strzały, albo minimalnie mijały się z bramką, albo obijały się o jej krawędzie. Nawet jedyna bramka, którą strzelili w tej odsłonie wpadła dopiero po uderzeniu w słupek.
Druga połowa już była totalną dominacją pomarańczowych. Zacisnęli przy polu karnym rywali takie kleszcze, że ciężko było im opuścić własną połowę boiska i znów za każdym uderzeniem brakowało milimetrów by pokonać bramkarza. Większość strzałów kończyła się na nogach obrońców lub była skrzętnie wyłapywana przez Krzysztofa Cicheckiego. Gol kontaktowy padł dopiero w 31. minucie.
Jedyną dobrą okazję PGE S.A. wypracowali sobie na trzy minuty przed końcem. Po idealnym podaniu z autu Pawła Stępnia, bardzo mocne uderzenie Leszka Stawskiego trafiło wprost w bramkarza rywali. Mogli zakończyć ten mecz, a jak dobrze wiadomo niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W kontrataku po tej akcji zawodnicy MOTA-ENGIL strzelili bramkę na remis, by chwilę później zadać decydujący cios, który dał im wygraną.
Oby więcej takich meczów. To pokazuje, że nie wolno się poddawać i trzeba walczyć do końca. Z drugiej strony jak już się wyjdzie na prowadzenie, nie można oddać pola gry rywalom, bo może to się źle skończyć…
Zawodnik meczu: Pedro Mota
Grający przez większość czasu z tyłu przejmował każdą piłkę, którą zmierzała w stronę jego bramki. Gdy trzeba było wyprowadzić szybki atak nie zastanawiał się zbyt długo, od razu wykorzystywał swoją świetną technikę i pomagał kolegom stwarzać sytuacje bramkowe.
