Pechowa trzynastka GE EDC
Fenomenalny mecz rozpoczął środową serię spotkań przy ulicy Międzyparkowej! Zawsze niebezpieczna TRANS KORONA podejmowała niebywale ambitny zespół inżynierów z GE EDC. W tym starciu zwycięstwo przechodziło z rąk do rąk, a o tym kto zgarnie 3 punkt decydowały ostatnie minuty.
Już pierwsze akcje tego spotkania pokazywały, że będzie to naprawdę szalony pojedynek. Od początku lider tabeli chciał potwierdzić swoją przewagę, a dowodem tego był gol Jakuba Gaickiego z drugiej minuty spotkania. Ich rywale nie zamierzali jednak oddać meczu bez walki. Duet Tur-Gronowski szybko sprawił, że szala zwycięstwa przechyliła się na stronę GE EDC. Zespół z Kozienic nie zamierzał odpuszczać i szybko wyrównał, za co został skarcony przez rywala. Gdy inżynierowie myśleli już, że uda im się uciec na dwa gole przewagi, Kamil Wojtysiak pokazał im, że tak łatwo nie będzie. W drugiej odsłonie starcie nabrało jeszcze większych rumieńców. „Gumiś” i spółka chcieli zacząć z wysokiego C, ale zamiast tego obili bramkę rywala, jak Mike Tyson twarz Andrzeja Gołoty. Ich determinacja została jednak wynagrodzona i po dwóch szybkich akcjach 3 punkty znalazły się bliżej specjalistów od handlu samochodami. Szaleństwo trwało w najlepsze, a Inżynierowie co chwila wyrównywali, gdy ich rywale starali się odskakiwać.
Trzy minuty przed końcem na świetlnej tablicy widniał wynik 6:6, a futbolówka przenosiła się z jednego pola karnego w drugie. Wynik był sprawą otwartą i każdy chciał je zgarnąć, wtedy właśnie Paweł Różański zgrał genialne podanie do Kamila Wojtysiaka, a ten z zimną krwią posłał piłkę obok Filipa Paczkowskiego. Panowie z Alei Krakowskiej walczyli jeszcze o chociażby punkcik, ale czas był dla nich nieubłagany.
TRANS KORONA udowadnia, że zasłużenie dzierży palmę pierwszeństwa w ELIT III Lidze, a ten pojedynek na długo za gości w ich pamięci, tak samo jak świetna postawa rywali.
Zawodnik meczu: Kamil Tur
Pomimo tego, że jego team musiał w tym meczu obejść się smakiem, to ten zawodnik dawał siebie wszystko od pierwszej do ostatniej minuty i to on był siłą napędową swego zespołu.
Damian Ambrochowicz
