Lotnicy odlecieli
Pojedynek zespołów, które po sześciu meczach na swoim koncie mają taki sam dorobek (3 zwycięstwa, 3 porażki), musi by ciekawy. Nie trzeba bowiem tęgiej głowy, aby wiedzieć iż oba zespoły zrobioną co w ich mocy, aby wygrać i przybliżyć sie do awansu do czwórki.
Oba zespoły przystąpiły do potyczki w okrojonych składach, ale to TRANS KORONA ucierpiała bardziej. Absencja filara obrony Kuby Gaickiego oraz kontuzja skrzydłowego Maćka Stawskiego była bardziej odczuwalna aniżeli brak w składzie GE EDC Macieja Łęckiego.
Początek meczu potwierdził bolączki niebieskich koszul. Ciągle poprawiająca ustawienie obrona popełniała błędy w kryciu. Kierował ją Paweł Ostrowski, który dwoił się i troił, aby zachować dostęp od bramki Pawła Różańskiego, ale nie uchroniło to przed wszędobylskim Piotrem Dzięciołem. Wracający po kontuzji kolana napastnik, z każdym meczem odzyskuje dawny blask i formę. Jego dwa trafienia w 4 i 8 min dały komfort w grze Lotników. Pech nie opuścił Samochodziarzy, kiedy to Karol Traczyk zwichnął staw skokowy. Gdy w 13 min Franek Żywek z bliska podwyższył na 3:0, gracze Trans Korony zaliczyli wyraźny zryw. Najpierw po podaniu Ostrowskiego sygnał do ataku dał Łukasz Sękulski, a chwilę później, w 17 min Maciej Jasiaczyk trafił po dograniu Cristiana Cabrery. Wynik 3:2 dawał nadzieję na jeszcze ciekawszy mecz. Nic takiego nie miało miejsca. Gdy Samochodziarze potrzebowali kolejnych goli, Artur Malinowski trafił precyzyjnie zakończył akcję Kamila Tura. Chwilę później w przedostatniej akcji pierwszej partii Dzięcioł skompletował hat-tricka.
W drugiej części obraz gry nie uległ zmianie. Trans Korona wyraźnie nie miała siły przebicia, aby zagrozić bramce Filipa Paczkowskiego. Z kolei gracze GE EDC nie forsowali tempa, grali składnie i przemyślanie. W obronie brylował „człowiek ściana” Norbert Barszcz, Artur Malinowski był bardziej ofensywny niż kiedykolwiek, zaś w ataku rządził duet Żywek – Dzięcioł. Tego dnia Lotnicy byli zbyt mocni i zasłużenie zdobyli komplet punktów, znacząco przybliżając się do mistrzowskiej czwórki. Samochodziarze muszą chwilę odpocząć od futbolu i wylizać rany. Tydzień przerwy będzie jak znalazł.
Zawodnik meczu: Norbert Barszcz [GE EDC]
Statystyki sugerują Franka Żywka lub Piotra Dzięcioła, ale pójdziemy na przekur i wskażemy na człowieka czołga. Jest zaprzeczeniem stwierdzenia „cienki jak Barszcz”. Ten rodzaj barszczu jest smakowity i niezwykle kojący, szczególne ofensywne zapędy przeciwników. BRAWO!
