Pomarańczowy triumf
Portugalczycy chcieli sezon zacząć z wysokiego „c”, co wydawało się karkołomnym zdaniem, bo wyszli na boisko w nieco okrojonym składzie. Inżynierowie natomiast wybiegli na murawę w optymalnym zestawieniu, ale z małą pewnością siebie, co wpłynęło na losy tego spotkania.
Pierwsze minuty to natychmiastowe uderzenie Pomarańczowych. Zawodnicy MOTA-ENGIL atakowali, ale piłka po ich strzałach albo trafiała w obrońców rywali albo była świetnie odbijana przez Filipa Paczkowskiego. Tak to jest już w futbolu, że nie wykorzystane okazje się mszczą i to GE EDC za sprawą Kamila Turga wyszło na prowadzenie. Portugalskie ataki nie ustępowały, a goalkeeper Niebieskich miał pełne rękawice pracy i w końcu musiał skapitulować. Wynik wyrównał Fernando Ramos.
Tuż przed przerwą Niebiescy znowu byli górą, a to za sprawą Damiana Strzelca, który mocnym strzałem pokonał wypożyczonego bramkarza rywali. Joao Saracho przeprowadził męską rozmowę z kolegami z teamu i specjaliści od infrastruktury wybiegli na murawę pełni motywacji. Jak widać kapitan tej drużyny ma również zdolności trenerskie, bo jego koledzy w drugiej połowie grali jak z nut. Hat-trick Fernando Ramosa i magiczne popisy Duarte Araujo to przepis na sukces. Koronkowe akcje zawodników MOTA-ENGIL mogliby podglądać młodzi adepci futbolu z Varsovii. Inżynierowie walczyli, ale bezskutecznie i musieli w tym meczu przełknąć gorzką pigułkę porażki.
Gdyby panowie z GE EDC w drugiej połowie nie spuścili nieco z tonu, to mogliby wywieźć z tego meczu komplet punktów. Oczywiście to początek sezonu i ten mecz był dopiero rozgrzewką dla obu zespołów.
Damian Ambrochowicz
