DELL - GADŻECIAK 9:9 (5:5) rzuty karne 1:2
Mecz o III miejsce
Brązowy GADŻECIAK
Mecz o 3. miejsce nazywany jest małym finałem, ale to spotkanie nie miało w sobie nic z małości. To było starcie, które mogłoby być pokazywane w każdej telewizji świata w najlepszym czasie antenowym. Od pierwszej do ostatniej minuty zawodnicy mieli w sobie dawkę niewiarygodnej energii, która pozwalała im grać na maksimum ich możliwości.
Obie drużyny wybiegły na boisko w pełni zmotywowane, nikt nie miał zamiaru odpuszczać. Z bardzo wysokiego C rozpoczęli zawodnicy DELL, którzy w pierwszych 8 minutach, aż czterokrotnie pokonali Daniela Kowalskiego. Były to w dużej mierze bramki strzelone z kontr, gdy ich rywale stracili piłkę w ataku pozycyjnym. Panowie z GADŻECIAKA nie należą jednak do ludzi, którzy by się poddawali. Swój atak pozycyjny zamienili w szybkie akcje, okraszone błyskawicznymi podania z pierwszej piłki. I to był strzał w dziesiątkę! W ten sposób odrobili straty, a nawet wyszli na prowadzenie. Schodząc na przerwę musieli się jednak pogodzić z remisem, bo tuż przed gwizdkiem Paweł Mackiewicz wyrównał stan rywalizacji.
Druga część spotkania miała być jak pojedynek bokserów wagi ciężkiej. DELL szybko zdobył gola za sprawą Mateusza Kocura. Riposta ich przeciwników była natychmiastowa i bardzo bolesna. Zwycięstwo przybliżyło się nagle o dwie bramki w kierunku Błękitnych. Trafił ponownie Kocur, ale po chwili odpowiedział Szymon Hryszczyk. Rozpoczęła się szaleńcza końcówka. Specjaliści branży komputerowej rzucili wszystko na jedną kartę i zaatakowali wszystkim co mieli. I wtedy Mariusz Bocian dogrywa do Tomasza Żylińskiego, a ten pakuje piłkę do siatki. Do końca zostało mniej niż 60 sekund. Ponownie odpowiedzialność na swoje barki wziął Mariusz Bocian, który pomknął prawą flanką, dograł w pole karne, a tam czekał Mateusz Kocur, który nie ma w zwyczaju marnować takich okazji.
Remis i gwizdek arbitra, to oznaczało konkurs rzutów karnych. Nikt nie chciał być jak Roberto Baggio, czy Diego Maradona, każdy miał nadzieję, że to jego uderzenie jak strzał Fabio Grosso przypieczętuje wygraną jego zespołu. Pierwszy do piłki podszedł Piotr Kazimierak i pewnie trafił do siatki. Po chwili Daniel Kowalski obronił uderzenie Kocura. Następny do piłki podszedł Damian Kozicki, którego strzał przeszedł tuż nad poprzeczką, za to uderzenie Pawła Mackiewicza zatrzepotało w sieci. Ostatnia kolejka karnych, Tomasz Boroszko podchodzi do futbolówki i zamienia jedenastkę na gola. Ostatni karny należał do Wojciecha Papieskiego, który uderzył pewnie, ale Daniel Kowalski wyczuł jego intencje i dał swojej drużynie brąz!
W ten piękny sposób obie drużyny kończą sezon, jedni z medalem w kieszeni, drudzy z goryczą na językach, ale wszyscy mogą śmiało powiedzieć, że w tym spotkaniu dali z siebie wszystko.
Zawodnik meczu: Piotr Kazimierak
Pele robił różnice, to on dał sygnał do ataku, gdy to było potrzebne i to on był pierwszym do odbioru, gdy przeciwnicy ruszyli do odrabiania strat.
Damian Ambrochowicz
