M.G CONSULTING jak Depor!
Trudno policzyć, ile spotkań w ramach rozgrywek ELIT SPORT już wspólnie rozegraliśmy, ale takiego meczu - a właściwie takiego come back'u - nie pamiętamy. M.G CONSULTING po pierwszej połowie spotkania przegrywał z PGE ENERGIĄ ODNAWIALNĄ 0:4, ale w drugiej części gry odrobił tę stratę z nawiązką i ostatecznie wygrał aż 7:4. Misja niemożliwa wykonana!
Jaką energię i wolę walki musieli obudzić sobie w przerwie Michał Gomoński i spółka! W pierwszej części gry dostawali od PGE - drużyny skądinąd bardzo mocnej - tęgie lanie. Ładne gole strzelali Michał Górka, czy nowy w drużynie "energetyków" Mariusz Pieniążek, ich koledzy dołożyli kolejne dwa i do przerwy było 0:4.
W drugiej połowie PGE dopadła jednak tajemnicza niemoc. A rywale dostali skrzydeł. Być może mecz ułożyłby się inaczej gdyby nie gol Jarka Senatora tuż po wznowieniu gry. Jarek dał ekipie M.G CONSULTING nadzieję, że tego wieczoru jeszcze nic nie jest straconego. Jego koledzy poszli za ciosem - gole dołożyli Andrzej Ryś (hat-trick!) i były gracz ALIOR BANK-u Marcin Turowski. I w 27. minucie już był remis!
Ale egzekucja trwała dalej - jej kwintesencją był gol Andrzeja Rysia z 34. minuty. "Rysiek" uderzył ładnie, z powietrza, w długi róg bramki Przemka Gołębiewskiego, ale jego trafienie poprzedził szereg szybkich podań w środku pola. Bo to właśnie "team work" ekipy M. G CONSULTING sprawił, że była ona w stanie odrobić tak wysoką stratę.
ELIT Ekstraklasa wcześniej takiego meczu nie doświadczyła. A światowy futbol? Przychodzimy nam na myśl ćwierćfinał Ligi Mistrzów z 2004 roku. Tam Deportivo La Coruna przegrywało z Milanem do połowy (czyli po pierwszym spotkaniu w dwumeczu) 1:4. Ale w La Corunii odrobiło tę stratę i awansowało do półfinału Champions League. Ot, skojarzenie, ale chyba trafne, prawda? :-)
PW
