MCS znów bez punktu. Tym razem lepszy DEUTSCHE BANK!
Wydawało się, że MCS będzie rewelacją rozgrywek ELIT Ekstraklasy. Ale po dwóch pewnych zwycięstwach przyszły dwie przegrane. Najpierw w rywalizacji z BUMAR-em, a w ostatni czwartek z DEUTSCHE BANK-iem. Ci ostatni wygrali z ekipą rywali aż 7:3. Początek należał jednak do MCS-u, który zaczął od mocnego uderzenia. Dosłownie. Z rzutu wolnego przymierzył Bąkitić, ale bramkarzowi rywali udało się sparować piłkę nad poprzeczkę.Kilka szans mieli także "niebiescy" (okazje Kamila Stawskiego i Łukasza Cymborskiego), ale strzelanie rozpoczęło się dopiero chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę. Korzystniej wyszli z niego zawodnicy DEUTSCHE BANK-u, dla których trafiali: mocny punkt drużyny Arkadiusz Raczkowski oraz Kamil Stawski. Na te trafienia odpowiedział chwilę przed przerwą Przemek Grzywacz. Dał tym samym nadzieję na wyrównaną walkę w drugich dwudziestu minutach. I choć MCS faktycznie na początku drugiej połowy zaczął walczyć (znów Przemek Grzywacz! Tym razem dał prowadzenie 3:2), to jednak szybko zgasł. Za sprawą skutecznych rywali, ale i... samych siebie. Dyskusje, wzajemne pretensje były obok boiskowej niedyspozycji głównymi przyczynami porażki.
Skrzętnie wykorzystali to rywale. Najpierw Błażej Bartol, potem Michał Cisak i Rafał Pawlik strzelali kolejne gole, ale tek naprawdę architektem zwycięstwa była cała drużyna. Zwycięstwo DEUTSCHE BANK-u w 35. minucie przypieczętował właśnie Bartek Bartol. Pewny punkt DEUTSCHE BANK-u uderzył z rzutu wolnego i posłał piłkę między nogami Marcina Grzybkowskiego. I choć bramkarz MCS-u bronił tego dnia naprawdę korzystnie, to i tak siedmiokrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki. A jego drużyna wróciła do domu bez punktu.
PW
