Ta druga połowa…
I-ligowe rozgrywki otworzyło świetne widowisko, które na boisku przy ulicy Zbaraskiej stworzyli gracze PKO BANK POLSKI i LIBERTY. Piłka trzepotała w siatce dwanaście razy, a ośmiokrotnie po uderzeniach bankowców.
Spotkanie zaczęło się świetnie dla ubezpieczeniowców. Już w 3. minucie na liście strzelców zameldował się Rafał Pokrzywa, który wykorzystał dogranie Mateusza Mierzwy. Radość LIBERTY trwała jednak krótko, bo kilkadziesiąt sekund później stan meczu wyrównał Piotr Kordula. To nie podłamało Krzysztofa Matysiaka i spółki. Na przerwę ekipa LIBERTY schodziła z jednobramkowym prowadzeniem, bo w 7. minucie golkipera bankowców pokonał Igor Szczech. Mimo bardzo wysokiego tempa i nieustającego naporu, bankowcom nie udało się przed przerwą doprowadzić do wyrównania. Spora w tym zasługa Matysiaka, który w bramce LIBERTY dokonywał prawdziwych cudów.
Druga część meczu ponownie rozpoczęła się od szybkiej bramki ubezpieczeniowców (trafienie Mateusza Mierzwy) i jeszcze szybszej odpowiedzi PKO BANK POLSKI. Gracze w niebieskich trykotach w ciągu minuty dwukrotnie pokonali Krzysztofa Matysiaka i na tablicy wyświetlił się remis. Kolejne minuty należały do bankowców, którzy jeszcze bardziej podkręcili i tak bardzo wysokie tempo gry. Efektem były popisowe gole Piotra Świstaka. LIBERTY zdołało jeszcze złapać kontakt dzięki uderzeniu Rafała Pokrzywy, ale ostatnie słowa należały do bankowców. W ostatniej minucie dwukrotnie do siatki trafił Paweł Tarsiński, pieczętując tym samym zwycięstwo swojej drużyny.
Zawodnik meczu: Krzysztof Matysiak (LIBERTY)
Piłkę z własnej bramki musiał wyjąć osiem razy, ale uratował swój zespół przed dwucyfrową porażką. Chyba każda drużyna chciałaby mieć za plecami tak świetnego bramkarza.
