Krok od niespodzianki
Środowe spotkanie z SENSATION miało być dla GE EDC spacerkiem po trzy punkty. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej twarda – co prawda inżynierowie odnieśli zwycięstwo, ale musieli się sporo natrudzić, aby komplet oczek trafił na właśnie ich konto.
GE EDC weszło w mecz bardzo dobrze. Szybko dał o sobie znać Kamil Tur – lider inżynierów potężną bombą omal nie rozerwał nie tylko siatki w bramce SENSATION, ale także balona okrywającego boisko przy ulicy Zbaraskiej. W 14. minucie snajper dołożył kolejne trafienie, a minutę później swoim rywalom zdecydował się pomóc Dominik Wrona, kierując piłkę do własnej bramki. Gdy wydawało się, że przedmeczowe przewidywania staną się faktem, nieco optymizmu w gronie własnego zespołu wniósł Grzegorz Arasimowicz, strzelając gola numer jeden.
W przerwie gracze SENSATION uwierzyli, że nie taki wilk groźny. Cztery minuty po wznowieniu gry kontaktową bramkę zdobył Michał Jaworski i wynik znów stał się sprawą otwartą. I chociaż inżynierowie szybko się otrząsnęli i dzięki celnym uderzeniom Damiana Strzelca i Kamila Tura znów odskoczyli na trzy gole, Arasimowicz i spółka nie zamierzali się poddać. Na pięć minut przed końcowym gwizdkiem kapitalnym strzałem popisał się Dariusz Rus, a piłka wpadła za kołnierz Filipa Paczkowskiego niczym Davidowi Seamanowi po strzale Ronaldinho na mundialu w 2002 roku. Minutę później było już 5:4, a na listę strzelców wpisał się ponownie Jaworski. Ambitni gracze SENSATION do ostatnich sekund starali się zdobyć wyrównującą bramkę, ale ta sztuka im się nie powiodła. Musieli pogodzić się z czwartą porażką w tym sezonie, natomiast inżynierowie z trzema triumfami na koncie zamykają podium II-ligowych rozgrywek.
Zawodnik meczu: Kamil Tur [GE EDC]
To powoli staje się już nudne – Kamil Tur niemal w każdym spotkaniu pozostawia po sobie świetne wrażenie. Tym razem ustrzelił hat-tricka, a jego bramka numer jeden długo będzie śnić się w nocy Arturowi Fiodorowowi.
