EUROVOLT - TRANS KORONA 8:4 (5:1)
PÓŁFINAŁ o miejsca V-VIII
Sieciechowicz jak Lewandowski
W meczu o piąte miejsce w ELIT II lidze nie zobaczymy TRANS KORONY. Jakub Gaicki i spółka ulegli bowiem w środowy wieczór ekipie EUROVOLT 4:8.
Do spotkania oba zespoły przystąpiły z minimalnym stanem posiadania, liczącym sześciu zawodników. Mecz rozpoczął się fantastycznie dla EUROVOLTU – zanim strzegący bramki TRANS KORONY Wiktor Karpała dotknął piłkę w obrębie placu gry, musiał dwukrotnie wyciągać ją z siatki. Zaskoczyli go najpierw Maciej Latuszek, a następnie Tomasz Sieciechowicz. Rozbici i nieco pogubieni zawodnicy z Kozienic starali się jednak nawiązać walkę i w 9. minucie za sprawą Daniela Pietrasika udało im się zdobyć bramkę kontaktową. To było jednak wszystko, na co było ich stać w pierwszej części spotkania. EUROVOLT natomiast nie zwalniał tempa i przed upływem 20 minut meczu dorzucił jeszcze trzy trafienia.
Na drugą połowę Krzysztof Wilkowski wraz z kolegami wyszedł z czterobramkową zaliczką. Jak się okazało, była to wystarczająca przewaga. TRANS KORONIE brakowało bowiem pomysłu na rozbicie defensywy rywala, a gdy to już się udawało, na straży stał Maciej Kołakowski. Po zmianie stron boiska nadal szalał najlepszy tego dnia gracz meczu, Tomasz Sieciechowicz, siejąc postrach w obronie TRANS KORONY. Druga część meczu przyniosła EUROVOLTOWI jeszcze trzy gole, na które odpowiedzieli Paweł Ostrowski, Maciej Jasiaczyk i Jakub Gaicki. To było jednak za mało i w „małym finale” o piątą pozycję w ELIT II lidze zagra za tydzień EUROVOLT.
Zawodnik meczu: Tomasz Sieciechowicz [EUROVOLT]
Nazwisko zobowiązuje – pod nieobecność najlepszego snajpera drużyny, Mateusza, Tomasz wziął na siebie odpowiedzialność za grę zespołu. Udało mu się to wyśmienicie – na boisku szalał, zdobywając łącznie pięć bramek.
