Jeden strzał. Tylko tyle i aż tyle...
... zadecydowało o tym, że komplet punktów po spotkaniu MEDIA-SATURN i COMPENSY zgarnęli ci pierwsi. "Niebiescy" pokonali "ubezpieczycieli" 5:4, ale zanim tego dokonali stoczyli pełen pasji i sportowych emocji bój.
MEDIA-SATURN i COMPENSA to sąsiedzi w tabeli ELIT I Ligi. Ci pierwsi - beniaminkowie - grają nad wyraz dobrze, potrafią postraszyć faworytów i urwać im punkty, z drużynami z dolnej połówki tabeli nie notują większych wpadek. z Kolei COMPENSA to drużyna znajoma w pierwszoligowej stawce, ale w tym roku odmieniona: zdarzały jej się fantastyczne mecze i dwucyfrowe zwycięstwa. Dlatego czwartkowy mecz zapowiadał się emocjonująco. I tak właśnie było!
W 6. minucie - wejściem smoka z ławki rezerwowych - zaliczył Marcin Malik z COMPENSY. Na jego gola szybko odpowiedzieli rywala. Jeszcze przed przerwą na listę strzelców wpisali się Tomasz Płoski i Michał Jeziorek. Po zmianie stron sprawy w swoje ręce znów jednak wzięli "ubezpieczyciele" i za sprawą Mateusza Kaźmierczaka i ponownie Marcina Malika (ładny gol, po wykorzystaniu błędu bramkarza rywali) wyszli na prowadzenie.
Ale to nie koniec zwrotów akcji - szybciutko dwa gole strzelił niezwykle aktywny tego dnia Dariusz Juszkiewicz i nie pozwolił rywalom zbyt szybko cieszyć się z prowadzenia. Trzeciego dołożył Wiktor Niedziela i było już 5:3 dla MEDIA-SATURN.
W 38. minucie sygnał do ataku o punkt dał - strzałem z rzutu wolnego - Mateusz Kaźmierczak. Było tylko 5:4 dla "niebieskich" i aż 120 sekund na strzelenie gola dającego remis!
COMPENSA otoczyła bramkę Wojtka Więckiego, a pole karne MEDIA-SATURN przypominało oblężoną twierdzę. W końcu trafiła się wymarzona okazja - na kilkanaście sekund przed końcem Bartek Okrasa miał na nodze piłkę meczową, ale przeniósł ją nad poprzeczką. Jego drużyna poległa.
Bartek - głowa do góry! Nie raz i nie dwa pokazałeś swoją grą na co cię stać - wierzymy, że za tydzień wrócisz na Warszawiankę mocniejszy i znów dasz swojej drużynie wygraną.
PW
