Pizza z Liverpoolem
Niesamowity przebieg miało czwartkowe starcie PKO BANK POLSKI z DOMINO’S PIZZA. Bankowcy w niezrozumiały sposób roztrwonili bardzo wysoką przewagę i mecz skończył się niespodziewanym remisem!
Zdecydowanym faworytem potyczki byli bankowcy. Zawsze znajdujący się w ligowej czołówce gracze PKO BANK POLSKI doskonale zdawali sobie z tego sprawę i od pierwszych sekund ruszyli do ataku. Już w drugiej minucie gry prowadzenie dał im Michał Krzysztoszek. Po kolejnych czterech minutach było już 3:0, a gole strzelili Piotr Iwaszkiewicz i po raz drugi Krzysztoszek. Na Międzyparkowej zapachniało egzekucją – choć zawodnicy DOMINO’S PIZZA zdobyli pierwszą bramkę, jeszcze przed przerwą stracili kolejne trzy i na odpoczynek zeszli przegrywając 1:6.
Wydawało się, że dla PKO BANK POLSKI druga połowa będzie spacerkiem. Wtedy jednak graczom DOMINO’S PIZZA włączył się tryb „Liverpool FC”. Niczym angielska drużyna w finale Ligi Mistrzów 2005 lub niedawnej potyczce z Borussią Dortmund w Lidze Europy, specjaliści od pizzy wystartowali do odrabiania strat. Początkowo szło im to niemrawo, w dziesięć minut po przerwie zdobyli dwie bramki, ale PKO BANK POLSKI miał wszystko pod kontrolą. Wkrótce jednak wszystko się zmieniło. Gracze DOMINO’S PIZZA uwierzyli w sukces i sytuacja zmieniła się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na minutę przed końcem po strzałach Jakuba Orackiego i Tadeusza Chomickiego było już 6:5. W ostatnich sekundach spotkania w zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Zdzisław Paśnik, który piętą wepchnął piłkę do siatki! DOMINO’S PIZZA zaliczył comeback rodem z najlepszych thrillerów, a gracze PKO BANK POLSKI długo nie mogli uwierzyć w to, co się stało…
Zawodnik meczu: Tadeusz Chomicki [DOMINO’S PIZZA]
Niepozorny, ale niezwykle błyskotliwy. Jego precyzyjne podania i piękne bramki mogłyby być ozdobą każdego meczu.
