Czerń zawsze w modzie
Choć dopiero co awansowali z III do II ELIT Ligi, zawodnicy PANDORY pokazali na inaugurację rundy wiosennej, że nie straszny im jest żaden przeciwnik, w świetnym stylu rozbijając EUROVOLT 9:3. Efektowna gra oparta na szybkiej wymianie podań i wychodzeniu na pozycję była znakiem firmowym zespołu Jubilerów w poprzedniej rundzie. Zdecydowanie zdominowali rozgrywki ELIT III Ligi i wywalczyli sobie promocję na wyższy stopień futbolowego wtajemniczenia.
Już po siedmiu minutach prowadzili różnicą dwóch bramek. Premierowego gola na tym poziome rozgrywek strzelił dla Patryk Domański, a kilkadziesiąt sekund później trafienie dorzucił również Mateusz Grzęda. Mariusz Pełka i spółka próbowali się odgryźć, ale ich ataki były zbyt anemiczne i bojaźliwe, a stojący w bramce „Czarnych panter” Dawid Rozbicki nie miał zbyt wiele okazji do interwencji w pierwszej połowie. W przeciwieństwie do jego vis-a-vis, uwijającego się jak w ukropie Macieja Kołakowskiego, który był chyba najjaśniejszą postacią w swoim zespole. Nawet on nie mógł jednak znaleźć sposobu na Grzędę, który już przed przerwą skompletował hat-trick. Do przerwy PANDORA prowadziła 4:0, grając cały czas ładną dla oka piłką w nowoczesnym stylu.
Po zmianie stron obraz gry pozostał bez zmian. Świetna współpraca Grzędy z asystującymi mu Kamilem Turem i Jerzym Kilonem przyniosła kolejne trafienia. Ten drugi zapisał na swoim koncie również gola na 7:0, po którym w szeregi PANDORY wkradło się pewne rozprężenie - mając już trzy punkty niemal w kieszeni, głównym ich celem stało się już nie samo strzelanie kolejnych goli, a robienie tego w jak najbardziej efektowy sposób. To rozluźnienie wykorzystali zawodnicy EUROVOLT, niwelując nieco straty. Efektowym strzałem z dalszej odległości w sam róg popisał się Tomasz Sieciechowicz, do siatki trafił również dwukrotnie Pełka, ale te trafienia nie mogły zrekompensować fatalnych błędów w obronie, po których Kołakowski mógł tylko wyciągać piłkę z siatki i denerwować się na kolegów. Końcówka meczu należała do Kilona, ale z pewnością za czwartkowy występ należy wyróżnić i pochwalić całą drużynę PANDORY.
Zawodnik meczu: Mateusz Grzęda [Pandora]
Młodzieńcza fantazja, energia, spryt, a także brak litości pod bramką rywala - kolejny świetny mecz diamentowej strzelby.
Piotr Nowicki
