ING Bank Śląski zaczyna z wysokiego C
Po długiej i niespodziewanej nieobecności ING Bank Śląski powrócił na nasze boiska i okazał się nie do zatrzymania, pewnie pokonując LIBERTY.
Już w pierwszej połowie ING Bank Śląski pokazał, że aspiruje do tytułu najlepszej drużyny ELIT II Ligi. Lwy otworzyły wynik spotkania w 8. minucie za sprawą (późniejszego zdobywcy hat-tricka) Daniela Adamczuka. Po 18 minutach spotkania prowadzili już 4:0 i mogło być dużo wyżej, ale nie można przejść niezauważenie obok świetnej postawy bramkarza LIBERTY – Krzysztofa Matysiaka, który blisko dziesięciokrotnie ratował swoją drużynę przed utratą kolejnych bramek. Skoro już jesteśmy przy bramkarzach, to warto również podkreślić postawę Pawła Świdrowskiego, który poczuł się na tyle pewnie zastępując między słupkami Krzysztofa Bawca, że zanotował nawet jedną asystę. Drużynę Ubezpieczeniowców stać było w tej części gry tylko na jedną bramkę, która, zdobyta na chwilę przed końcem, pozwoliła jednak mieć nadzieję na lepszy rezultat w drugiej części spotkania.
Gol do szatni tylko podrażnił Bankierów. Piorunujące w wykonaniu zawodników tego zespołu 11 minut drugiej połowy przyniosło 5 bramek. Doskonale grał Łukasz Świetlik, który zdobył w tym spotkaniu 4 gole i zanotował 1 asystę. Lwy z zaangażowaniem walczyły o każdą piłkę, niekiedy uciekając się do fauli. Każdy z wchodzących na boisko zawodników wnosił do gry świeżość, którą widać było na tablicy wyników. W ostatnich minutach spotkania inicjatywę przejęli jednak gracze LIBERTY, zdobywając 3 bramki. Nie pozwoliło to co prawda dogonić przeciwnika, który wcześniej zapewnił sobie bezpieczną przewagę i dowiózł ją do końca, ale Ubezpieczeniowcy zasłużyli na ogromne brawa za walkę do końcowego gwizdka.
Zawodnik meczu: Daniel Adamczuk [ING Bank Śląski]
Był wszędzie. Strzelał, asystował i bronił. Spotkanie zakończył z 3 bramkami, 3 asystami oraz licznymi interwencjami w obronie.
Łukasz Sadkowski
