Jak na grzybobraniu
Niewiele emocji przyniosło starcie GRUPY ZPR MEDIA ze STANLEY B&D. Po pierwszej połowie na prowadzeniu znajdowali się mediowcy, jednak w drugiej odsłonie ich rywale zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Pierwsza odsłona wtorkowego starcia zawiodła. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a jeżeli już do nich dochodziło, bez zarzutu spisywali się obaj bramkarze. Tempo gry trudno było nazwać zawrotnym. Brakowało nieco determinacji i zaangażowania, a przede wszystkim celnych strzałów. Jako pierwsi kiepską passę przełamali gracze GRUPY ZPR MEDIA. W 14. minucie Tomasz Skonieczko dośrodkował z autu, a w polu karnym sprytnie zachował się Łukasz Wilk, który jedynie trącił futbolówkę, czym zmylił Davida Evansa, dając swojej ekipie upragnione prowadzenie. Taki rezultat utrzymał się do przerwy.
Po zmianie stron coraz śmielej zaczęli atakować zawodnicy STANLEY B&D. Na całym boisku szalał nieustępliwy Kamil Karczewski, mocno dając się we znaki swoim rywalom. Na wyrównanie nie trzeba było długo czekać. Dwie minuty po wznowieniu rywalizacji Grzegorz Sikora dograł do Marcina Bochniaka, a ten pokonał Wojciecha Peplińskiego. Maszyna w żółtych koszulkach sukcesywnie się rozkręcała i już niebawem była na prowadzeniu, za sprawą celnego uderzenia z dystansu Jacka Białasa. GRUPA ZPR MEDIA za wszelką cenę starała się odwrócić losy spotkania, ale nie była w stanie przebić się przez dobrze zorganizowaną defensywę STANLEY B&D. Decydujący cios w ostatniej minucie gry zadał Kamil Karczewski, koronując tym samym swój świetny występ.
Zawodnik meczu: Kamil Karczewski [STANLEY B&D]
Nieustępliwy niczym „pirania Beenhakkera”, Michał Pazdan, uprzykrzał życie rywalom swoją świetną grą. Był zawsze tam, gdzie powinien, a na kilkanaście sekund przed końcem przypieczętował zwycięstwo STANLEY B&D.
