Wynik otwarty do końca
Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:1, choć sytuacji bramkowych było tyle, że swoje strzeliłby nawet Denis Thomalla. Już w pierwszej akcji meczu Grzegorz Rozłucki minął bramkarza, nie zdążył się jednak zabrać z piłką zanim ta wyszła za linię końcową. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać - najpierw zawodnicy VENTURE INDUSTRIES postraszyli strzałem w słupek, potem jednak kontratak wykończył Marcin Rokita. Czego Rozłucki nie zrobił na początku, to udało mu się w 7. minucie. Napastnik wykazał się instynktem strzeleckim w polu karnym i wykończył podanie Łukasza Gerka. Remis był wynikiem braku skuteczności, przykładem Jakub Kornatowski, który jakimś cudem nie trafił na pustą bramkę…
Jak mawiał Dariusz Szpakowski - „niewykorzystane sytuacje lubią się mścić”. Przekonali się o tym zawodnicy LEAESPLAN, którzy co prawda w drugiej połowie szybko wyszli na prowadzenie, równie prędko jednak je stracili. Co więcej, ,,pomarańczowi" w zastraszającym tempie roztrwonili limit fauli, czego efektem były dwa rzuty karne w 34. i 35. minucie. Za pierwszym razem strzał Rokity wybronił Marcin Matujewicz, bramkarz nie miał jednak tyle szczęścia przy drugim podejściu tego samego napastnika do ,,jedenastki". Zawodnicy VENTURE INDUSTRIES mogli dalej atakować, ich rywale musieli natomiast bardzo ostrożnie odbierać piłkę, by nie dać pretekstu do kolejnego karnego. W końcówce rywali dobił jeszcze Emil Dąbrowski.
Zawodnik meczu: Marcin Rokita [VENTURE INDUSTRIES]
Ozdobą jego występu mógłby być spektakularny gol piętką w 10. minucie, piłka jednak minimalnie minęła bramkę. Na boisku czuł się pewnie jak Ronaldo u fryzjera, miał swój wkład przy każdej z bramek.
