OMEGA PHARMA jak Coldrex - rozgrzewa do cna
Różnica klas, choć co innego mówi wynik, nie była aż nadto widoczna pomiędzy oboma zespołami. Na tak wysokie rozmiary zwycięstwa OMEGA PHARMA wpłynęły m.in. zabójcza skuteczność oraz popełnienie o wiele mniejszej liczby błędów, aniżeli CDP Invaders. Wśród ambitnych beniaminków zabrakło boiskowego doświadczenia.
I właśnie te kwestie zaczęły się mocno uwidaczniać już w 3. minucie gry. Od tego momentu nieznanym wcześniej dla CDP prawem serii, Najeźdźcy tracili gole co dwie minuty. I tak od trzeciej minuty: Paweł Bronikowski do Artura Adamca, Krzysztof Wilkowski do Pawła Bronikowskiego, Paweł Bronikowski do Artura Adamca i w końcu Krzysztof Wilkowski do Andrzeja Kosowskiego – lidera środka pola. Po niespełna 10 minutach meczu tak naprawdę obie drużyny mogły już zejść do szatni, gdyż rozstrzygnięcie było wiadome. Jednak, jak przewiduje regulamin rozgrywek, zawodnicy starali się ile mogli, jeszcze przez pół godziny.
A najbardziej w ekipie Biało-niebieskich starał się Jarosław Prokop, który przez niemal całą rywalizację dwoił się i troił w każdej formacji, aby wynik wyglądał lepiej. Po czwartej bramce czarnych koszul, nastąpił krótki okres lepszej gry CDP Invaders. Nie przełożył się on jednak na zmniejszenie strat. Do przerwy farmaceuci prowadzili czterobramkową zaliczką.
W 22. minucie po ładnej, szybkiej akcji Marcina Guza i Jarosława Prokopa, ten drugi zdobył wreszcie pierwszą bramkę dla Najeźdźców. Na odpowiedź Farmaceutyków nie trzeba było długo czekać. Minutę później najpiękniejszego gola w meczu odnotował Mateusz Mateusiak. Po podaniu od Pawła Bronikowskiego wspaniale "nawinął" obrońcę na zamach, po czym fantastycznie uderzył w długi róg bramki Adama Szymaszka. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Po 25 minutach czarne koszul nie zwalniały tempa. Najpierw Leszek Kowalczyk dogrywał do Pawła Bronikowskiego, a po kilkunastu sekundach wyróżniający się pracowitością Artur Adamiec popisał się ofiarną asystą przy trzecim już golu Pawła Bronikowskiego.
W 32. minucie zawodnicy grający w granatowych trykotach przypuścili kolejny skuteczny szturm na bramkę rywali. Leszek Kowalczyk wykorzystał błąd bramkarza i odnotował jedyne w meczu trafienie dla swojej ekipy bez asysty. Kilka chwil później i Artur Adamiec skompletował hat-trick, po podaniu walecznego i twardego w obronie Andrzeja Kosowskiego. Przy wyniku 8:3 dla OMEGA PHARMA, w ich szeregach nastąpiło lekkie odprężenie, dzięki czemu internetowi sprzedawcy znów mogli zmniejszyć straty. Dokonało się to po asyście Jarosława Prokopa i bramce Marcina Guza oraz trafieniu Adama Boguta, który wykorzystał stratę na własnej połowie.
Obserwatorzy potyczki zastanawiali się czy pęknie dwucyfrówka. Pękła. Po szybkim wykonaniu rzutu rożnego przez Artura Adamca ostatni gwóźdź do trumny wbił Mateusz Mateusiak. Po tym trafieniu do końca meczu nie padło już żadne. Zwycięstwo ekipy z alei Niepodległości mogło być jeszcze bardziej okazałe, gdyby nie chęć wejścia z piłką do bramki pod koniec meczu, a także dobra postawa Adama Szymaszka między słupkami. Golkiper zanotował 12 skutecznych interwencji, broniąc m.in. rzut karny Krzysztofa Wilkowskiego (!) Brawo.
Zawodnik meczu: Artur Adamiec [OMEGA PHARMA]
Młody, gniewny i super aktywny. Biegał, dogrywał strzelał – człowiek orkiestra na boisku. Wtórował mu Paweł Bronikowski, wybiegany i swobodnie czujący się z piłką przy nodze. Miło było patrzeć na ten duet.
PK
