Faworyt rozgromiony
Przed spotkaniem tabela wskazywała dość wyraźnie faworyta, jednak punkty to jedno, a boiskowe realia to drugie. OMEGA PHARMA przybyła na Międzyparkową bez kilku kluczowych zawodników, a licznie zebrani Najeźdźcy nie omieszkali wykorzystać nadarzającej się okazji na zwycięstwo. Jak się później okazało zwycięstwo, którego rozmiarów nikt się nie spodziewał.
Zanim Biali ruszyli z pełną mocą dali się zaskoczyć rywalom już w pierwszej minucie - Aleksander Bendkowski wysunął się na lewe skrzydło i wykorzystał podanie od Artura Adamca, trafiając w okienko bramki Adama Szymaszka. Wynik ten utrzymywał się do 5. minuty, kiedy to mocno z dystansu uderzył Adam Bogut. To trafienie rozpaliło jego kolegów, którzy postanowili pójść za ciosem i tak kilkadziesiąt sekund później piłka znowu znalazła się w siatce bramki strzeżonej przez OMEGA PHARMA. Ponownie strzelił Adam Bogut, tym razem w asyście Michała Materka. Cezary Sowiński robił co mógł i często ratował swój zespół mistrzowskimi paradami, ale pod naporem ofensywnej gry całego zespołu CDP Invaders musiał kapitulować.
Po przerwie Farmaceuci nastawili się na odrabianie strat, coraz częściej próbując rajdów piłką i szukając gry kombinacyjnej bądź uderzając z dystansu. Wielokrotnie strzały oddawał zdobywca pierwszej bramki Aleksander Bendkowski, ale piłka przechodziła zawsze kilkadziesiąt centymetrów od słupka. Tymczasem dla CDP Invaders padały kolejne gole po kontrach, dzięki szybkiej organizacji gry i świetnemu wyprowadzeniu piłki. Adam Bogut okazał się istnym jockerem w Białej talii i z pomocą kolegów skompletował 5 nieprzeciętnych trafień. Wręcz wydawało się, że sam Jose Mourinho udzielał mu rad w przerwie.
Omega Pharmie udało się przejąć inicjatywę dopiero w końcówce. Gol strzelony przez Andrzeja Kosowskiego wlał w serca pozostałych zawodników z jego drużyny nieco nadziei, która zamieniła się w bramki Deręgowskiego i Mateusiaka. Warto też wyróżnić Artura Adamca, który w ciągu całego meczu zanotował 3 asysty.
Zawodnik meczu: Adam Bogut [CDP Invaders]
Pokazał, że 7. na jego plecach w pełni odzwierciedla jego status w drużynie. Często napędzał akcję ze skrzydła i popisywał się celnymi strzałami z dystansu, którymi wręcz bombardował bramkę rywali.
