Zwycięskie Feniksy
Po zażartym spotkaniu i stawieniu czoła wymagającym Farmaceutom, PHOENIX-CHEMICAL TRADING w glorii chwały dopisuje do swojego konta trzy punkty.
To dopiero drugie zwycięstwo Feniksów od początku sezonu, ale wywalczone w naprawdę dobrym stylu. Grając ofensywnie, płynnie i co najważniejsze bardzo skutecznie. Chociaż to na prowadzenie pierwsi wyszli zawodnicy OMEGA PHARMA, już w piątej minucie dobrym strzałem sprzed pola karnego popisał się Mateusz Mateusiak. Drużyna z Bonifraterskiej była jednak od pierwszych minut bardzo nabuzowana, jej zawodnicy parli do przodu, grając futbol totalny. Po zespołowej akcji do wyrównania doprowadził Vadym Romanetes. Vadym, uczesany na Michała Pazdana, po chwili dołożył jeszcze dwie asysty. Najpierw świetnie wypuścił w bój Igora Więckowskiego, a po chwili wypieszczone podanie zagrał do Michała Owczarskiego.
Farmaceuci odpowiedzieli strzałem jak z armaty w wykonaniu Krzysztofa Wilkowskiego, ale i tak na przerwę schodzili z dwoma bramkami straty, po tym jak chwilę przed przerwą ponownie Więckowski. OMEGA, zajmując trzecie miejsce w tabeli nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów z beniaminkiem. W drugiej połowie oglądaliśmy więc potężny ostrzał bramki PHOENIX.
Uderzenia nadchodziły z prawie każdego miejsca na murawie, ale świetnie sobie z nimi radził Sławomir Kociszewski. Pan Sławek ratował swój zespół jak niegdyś Artur Boruc naszą reprezentację, strzał zza pola karne – wyjęty, uderzenie z kilku metrów – obronione. Po błędzie obrony i trafieniu Andrzeja Kosowskiego, goalkeeper Feniksów skapitulował, ale on tego momentu był jak mur nie do przejścia, pomimo tego, że ataki wciąż się nasilały. Próbował Krzysztof Wilkowski, który może ten mecz zaliczyć do bardzo udanych, miał wkład w każdą z bramek, próbowali Leszek Kowalczyk i Mateusz Mateusiak, ale bez skutków. Piguły przekonały się, że nie wykorzystane okazje lubią się mścić i w ostatniej minucie spotkania, wynik meczu po błyskawicznej kontrze ustalił spektakularnym strzałem Michał Owczarski.
PHOENIX-CHEMICAL pokazało, że ma w sobie ogromny potencjał i potrafi grać na naprawdę wysokim poziomie. Gdy od początku sezonu utrzymywali taką spokojnie biliby się teraz o medale.
Zawodnik meczu: Sławomir Kociszewski [PHOENIX CHEMICAL TRADING]
Bramkarz Feniksów wzbił się na naprawdę wysoki poziom, bronił jak w transie, ratując skórę swojego zespołu w kilku sytuacjach. Co ciekawe, z nie do końca wyleczą ręką! Panie Sławku - BRAWO :)
Damian Ambrochowicz
