Najlepsze zostaje na koniec!
Na koniec dnia w ELIT V Lidze spotkały się zespoły, które w poprzedniej kolejce znalazły się po przeciwnych stronach barykady, jeżeli chodzi o wynik. OMEGA PHARMA potrafiła minimalnie wygrać, natomiast PHOENIX-CHEMICAL nieco pechowo przegrali jedną bramką.
Tradycją już powoli staje sie szybki początek spotkania, więc i tym razem na pierwsze trafienie nie musieliśmy długo czekać. Bartosz Fiedorowicz po odbiciu się piłki od jednego z obrońców pewnie skierował ją do siatki. Na odpowiedź czekaliśmy równie krótko, gdyż niemal natychmiastowo odpowiedział Michał Pytlyk po świetnym, długim podaniu od Aleksandera Gorlushko. Do przerwy na tablicy widniał remis, ale z wynikiem 2:2, ponieważ jeszcze po bramce zdobyli Artur Adamiec i Sergii Kostiuk.
Pierwsza połowa spotkania nie zachwyciła, jednak druga to zupełnie inna historia. Gdy w 35. Minucie na tablicy widniał wynik 3:2 dla Farmaceutów (znów Bartosz Fiederowicz) to wydawało się, że nie zobaczymy już zbyt wielu bramek w tym spotkaniu. Nic bardziej mylnego! W końcu wstrzelił się Mateusz Mateusiak i Chemicy musieli gonić aż dwubramkową stratę. Niezawodny tego dnia Michał Pytlyk niemal natychmiastowo zmniejszył stratę (przepięknym strzałem w samo okienko!) i ostatnie minuty zapowiadały się bardzo emocjonująco. Sławomir Kociszewski w pewnym momencie w bramce wyczyniał cuda, raz za razem powstrzymując wybitnie dziś nieskutecznego Artura Adamca, a po drugiej stornie doszło do czegoś niespotykanego w ostatnich! Cezary Sowiński musiał szybko wracać na linię, by piłka nie wpadła mu za kołnierz. Zdążył wrócić, lecz futbolówka odbiła się tak niefortunnie od poprzeczki, że trafiła go w plecy i wtoczyła się do bramki!
Farmaceuci zmarnowali prowadzenie bardzo szybko, ale na zegarze wciąż pozostawało 60 sekund. A że na boisku z powodu kontuzji na moment wstrzymano czas, to mieli chwilę by zaplanować ostanie rozegranie. I właśnie ta chwila mogła zdecydować o wyniku meczu! Artur Adamiec uciekł na skrzydle i zagrał do środka, gdzie niepilnowany Bartosz Fiedorowicz pewnie trafił do siatki i wyprowadził drużynę na prowadzenie! Gdy trzy sekundy przed końcem wydawało się, że nic już się nie stanie, to piłka zagrana "na aferę" w pole karne Farmaceutów wylądowała na słupku i brakowało 10 centymetrów, by na koniec meczu zespoły podzieliły się punktami!
Zawodnik meczu: Bartosz Fiedorowicz [OMEGA PHARMA]
Hat-trick? Jest. Świetna gra w ataku? Obecna. Zwycięska bramka na 30 sekund przed końcem? Jak najbardziej! Lepiej w ofensywie zagrać nie było można i Bartek tego dnia w pełni pokazał, że będzie niesamowicie groźny także w kolejnych spotkaniach.
