Wyraźna ulga Budowlańców
Aby włączyć się do walki o top 4, obie ekipy potrzebowały punktów jak kania dżdżu. Zerowy dorobek punktowy chluby nie przynosi, ale powodów do dumy także nie dostarcza. Domino's Pizza robili co w ich mocy, długo walczyli, lecz po bardzo dobrym meczu ulegli SIKA Poland.
Pierwsze co rzucało się w oczy, już przed rozpoczęciem spotkania, to liczba rezerwowych. Budowlańcy mogli się pochwalić długą ławką rezerwowych, natomiast po stronie Domino's Pizza w rezerwie czekał tylko jeden gracz (ale za to jaki!). I choć ta przewaga powinna być widoczna w końcówce meczu, Złotokrwiści rozpoczęli strzelanie już w pierwszej minucie. Rafał Charkiewicz nie dał szans bramkarzowi Mariuszowi Ojrzyńskiemu. Kilka chwil później dołożył on drugie trafienie, uderzając technicznie w samo okno bramki. Gol był ogromnej urody, ale akcja meczu wydarzyła się po drugiej stronie barykady. Tadeusz Chomicki przejął piłkę pod własną bramką, pognał z nią przez pół boiska i zmniejszył stratę do jednej bramki. Brawo Tadziu krzyknął Artur Kozak znany z ciętego żartu. Ale tu zamiast żartować należało się brać do boiskowej roboty.
No właśnie - rywale nie próżnowali, a Karol Bujalski urwał się skrzydłem i precyzyjnie umieścił piłkę w siatce. Szybka strata bramki nie podcięła skrzydeł ekspertom od Pizzy, gdyż w takim samym odstępie czasu znów to oni zdobyli gola. Jakub Kołaczkowski zagrał w pole karne, a z najbliższej odległości nie pomylił się Kuba Oracki. Wyrównanie na tablicy świetlnej pojawiło się równie szybko bowiem Konrad Zając uderzył nie do obrony na krótki słupek, a Dominik i jego pizza byli ewidentnie "w gazie". Co z tego, skoro jeszcze w tej samej minucie obrona przepuściła podanie Michał Szymajdy i Karol Bujalski już przed przerwą skompletował dublet. Do końca pierwszej części wynik nie uległ zmianie, a najciekawszym momentem była interwencja Piotra Sztandura, który przez moment wręcz zawisł w powietrzu.
Remis przyszedł z dość niespodziewanej strony. Jakub Kołaczkowski zagrał w pole karne i w niezbyt groźnej sytuacji piłkę do własnej bramki władował Łukasz Sukiennik. Rehabilitacja za samobója przyszła jednak natychmiastowo, cudowny odbiór w obronie, rajd do linii środka pola i odegranie do Rafała Charkiewicza znów dały prowadzenie SIKA Poland. Żółte koszule grały wcześniej w obronie niemrawo i myśleć o wygranej musiały zdecydowanie poprawić grę w tym sektorze. Nawet gdyby poprawili tą grę, to zapewne i tak padli by ofiarą Konrada Zająca: najpierw trafił on w słupek, by następnie, juz po raz kolejny, wyrównać wynik tego spotkania.
W 33 minucie doszło do sytuacji, która w tym meczu nie miała jeszcze miejsca: SIKA przegrywali! Po rozegraniu z rzutu rożnego na bramkę uderzył Tadeusz Chomicki, nieco skiksował, a to zaskoczyło obronę i zmieniło się w asystę do Jakuba Kołaczkowskiego. To prowadzenie utrzymało się tylko 2 minuty, Mariusz Ojrzyński interweniował na tyle niefortunnie, że umieścił piłkę we własnej siatce. Do końca meczu pozostało tylko 5 minut i swoje 5 minut dostał (ponownie) Karol Bujalski. Dwoma trafieniami najpierw dał prowadzenie a potem przypieczętował wygraną swojego zespołu.
Zawodnik meczu: Karol Bujalski [SIKA Poland]
Gdy tylko zespól przegrywał lub zaczynał grać gorzej to brał sprawy w swoje ręce. Nieuchwytny dla przeciwników, inteligentny gracz.
