Beniaminek pełen animuszu!
Chociaż był to dopiero debiut WHITE POWdER w ELIT lidze, to już od początku czekał na nich trudny i głodny gry przeciwnik w postaci MILLENNIUM Leasing. Po zajęciu IV miejsca w poprzednim sezonie, w tym zapewne już nie odpuszczą, a pierwszą przegraną można potraktować jako nic nieznaczące potknięcie.
Już sam początek spotkania pokazał, że grający tego wieczoru w znacznikach debiutanci nie są przypadkową „paczką”. W jednej z pierwszych akcji byli bardzo blisko strzelenia gola, ale piłkę z linii bramkowej wybił Antoni Łazarz. Po chwili niecelny strzał z wolnego dołożył jeszcze Michał Rybiński. Jak mówi stare przysłowie - do trzech razy sztuka. I faktycznie, trzeci raz przyniósł efekty - po kontrze i cudownym odegraniu Pawła Kotulskiego do Michała Rybińskiego piłka znalazła drogę do siatki. Między tymi zawodnikami można było zobaczyć ogromne zrozumienie, a ich współpraca po podaniu ze środka na skrzydło wyglądała niczym podania od Scholesa do Giggsa. MILLENNIUM Leasing starało się szybko odpowiedzieć, jednak strzał Antoniego Łazarza, po cudownym podaniu Tomasza Sieciechowicza, wylądował na słupku. Gdy narzucili większy pressing, wydawało się, że tylko kwestią czasu jest wyrównanie. Niestety, WHITE POWdER przekuł kolejny rzut rożny drugą bramkę, której autorem ponownie był Michał Rybiński - uderzył bardzo mocno sprzed pola karnego. Jak sam stwierdził: “bramka kolejki”. Po chwili mogło być już 3:0, ale Krzysztof Błaszczyk trafił tylko w poprzeczkę.
Pressing ala Atletico Madryt w końcu zaczął procentować. Sprawy w swoje ręce wyraźnie wziął Tomasz Jaczyński. Już chwilę po rozpoczęciu drugiej części spotkania miał szansę na zmniejszenie straty, ale tego dnia w bramce cuda wyczyniał Jakub Kopania. Nie miał jednak nic do powiedzenia, gdy jeden z jego kolegów w obronie zachował się jak Gary Cahill w ostatnim meczu przeciw Arsenalowi - dał sobie łatwo odebrać piłkę a Jaczyński tego nie zmarnował. Przez następne 10 minut można było obserwować huragan o nazwie MILLENNIUM Leasing. Ruszyli z pełną mocą na przeciwnika, a zespół beniaminka mógł odpowiadać tylko kontrami (trzeba zaznaczyć, że bardzo groźnymi). Na 4 minuty przed końcem spotkania nadszedł moment przełomowy: świetne dogranie Antoniego Łazarza do niezawodnego Tomasz Jaczyńskiego i na tablicy widniało 2:2. Strata dwubramkowego prowadzenia i to po błędach obrońców musiała mocno rozzłościć zespół WHITE POWdER, gdyż już w następnej akcji odzyskali prowadzenie za sprawą Krzysztofa Błaszczyka, a genialnie spisujący się w bramce Jakub Kopania nie dał się już do końca pokonać.
Zawodnik meczu: Jakub Kopania [WHITE POWdER]
Żadna z wpuszczonych bramek nie wpadła z jego winy. W pojedynkę zatrzymał przeciwnika, zwłaszcza w drugiej połowie, gdy uwijał się w bramce jak kot.
