MEDIA- SATURN jak wytrawny bokser, HENKEL padł na deski
HENKEL dwukrotnie wychodził na prowadzenie, ale MEDIA-SATURN za każdym razem ambitnie rywala gonił i w końcu dopiął swego. W meczu dwu beniaminków ELIT I Ligi okazał się lepszy wygrywając 7:4 i pokazał, że może być niezwykle mocny.
Ten, kto obserwował czwartkowe starcie, mógł się przekonać, jak bardzo obie drużyny chcą wygrać i pokazać się na nowym dla siebie poziomie rozgrywek z jak najlepszej strony. To był mecz walki, ostrych starć, wielu strzałów i nerwów. Ale przede wszystkim dobrego futbolu.
Strzelaninę rozpoczęli zawodnicy HENKEL-a. Po pierwszych 10. minutach gry - za sprawą ambitnego Marcina Kordowskiego i Daniela Waśkowskiego - prowadzili już 2:0. Kontaktowy gol padł dość pechowo, bo po strzale samobójczym. Kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby "swojak" powędrował nad poprzeczką, a HENKEL dobiłby rywala trzecim golem...
Tak się jednak nie stało, a MEDIA-SATURN wrócił do gry - ale już w drugiej połowie. Sygnał do ataku wcale ładnym golem dal Tomasz Płoski. W ślad za nim poszedł Rafał Grabowski, który dał swojej ekipie minimalne prowadzenie.
W tym momencie na chwilę przebudzili się rywale - nadzieję na zwycięstwo dali Maciek Komar i ponownie Marcin Kordowski, chyba najlepszy tego dnia wśród HENKEL-owców.
Gospodarzom nie było to w smak - pokazali ambicję i w ostatnich 10. minutach wbili HENKEL-owi aż cztery gole! Tych czterech bolesnych ciosów rywal już nie wytrzymał i padł na deski.
Po tym meczu wiemy jednak jedno - podniesie się już w następnej kolejce. Widać, że HENKEL-owcy to wytrawni zawodnicy i jeden nokaut nie sprawi, że zrezygnują z walki...
PW
