Lider pokonany!
Po był prawdziwy hit! Starcie pierwszej drużyny z drugą, zawsze, jak święty Mikołaj, przynoszą wór emocji, tak było i tym razem.
WIKTOR do tego pojedynku przystępował z nieco gorszej pozycji. Brak ławki rezerwowych w tak kluczowym spotkaniu zawsze odbija się czkawką. Efekty braku zmian były bardzo widoczne i tym razem. Budowlańcy w pierwszej połowie wymieniali ciosy z rywali, nie odpuszczali żadnej piłki. Z czasem jednak przyszło zmęczenie i posypały się gole. Mimo świetnej dyspozycji Mateusza Leszka, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a przez cały mecz psuł krwi rywalom. Mateusza jest wyjątkowo ciężko upilnować, jest dynamiczny i dobry technicznie, przez co bez problemów zostawia rywali za plecami. Oleg Lewicki, przez długi czas odpowiadał za kreowanie gry, rozdawał podania jak krupier karty w kasynie.
W drugich dwudziestu minutach opadł jednak z sił i gra już się tak „nie kleiła”. Milenijny wykorzystali zmęczenie przeciwnika i rozstrzelali go w końcówce. Genialne zawody zagrał Tomasz Jaczyński, najpierw trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, a później trzy razy asystował przy golach kolegów. Boiskowy altruizmem wykazywał się również Mateusz Sieciechowicz, który w ciągu pierwszych dwudziestu minut, wypracował partnerom, aż cztery gole. Tomasz Sieciechowicz zanotował klasycznego hat-tricka i w ciągu trzech minut, trzy zmuszał Daniela Kowalskiego do łamania się w krzyżu i wyjmowaniu piłki z siatki. Szczególnej urody było zwłaszcza drugie trafie, gdy Tomasz popisał się pięknym strzałem prawą nogą w samiutkie okienko bramki. Prawie jak klasyczny Robben, tylko z drugiej strony boiska. MILLENNIUM Leasing pokazało siłę ofensywną do jakiej nas już przyzwyczaiło, wykorzystuje wszystkie błędy rywali.
Leasingowcy już za tydzień zmierzą się z PKO Bank Polski i może to być ważny krok na ich drodze do mistrzowskiego tytułu.
Zawodnik meczu: Tomasz Jaczyński [MILLENNIUM Leasing]
Pokazał wspaniały wachlarz umiejętności. Udowodnił, że potrafi być świetnym playmakerem, ale także bezwzględnym łowcą goli.
Damian Ambrochowicz
