Daftcode znowu ambitnie i… znowu bez zwycięstwa
Tym razem Daftcode przystąpił do meczu z nieco szerszą ławką rezerwowych. Nie dało to jednak spodziewanego efektu. Zieloni po raz kolejni bardzo ambitnie podeszli do meczu, ale niestety w piłce to nie wszystko. Bezlitośnie wykorzystali to zawodnicy Michael Page, którzy w I kolejce pauzowali, a teraz weszli w rozgrywki Elit II Ligi z mocnym akcentem.Po pierwszej kolejce rozgrywek liderem klasyfikacji strzeleckiej był Suleyman Koyuncu, który i tym razem chciał popisać się swoimi umiejętnościami strzeleckimi. Zaczął już w drugiej minucie, pokonując Piotra Jeziorskiego z rzutu wolnego. Odpowiedź na to trafienie była jednak błyskawiczna. Michael Page zripostował uderzeniem Michała Opioły, który przewodził drużynie gości. Ten mecz był niczym słynna walka bokserska „rumble in the jungle”. Daftcode i Michael Page wymieniały się ciosami. Na trafienie Opioły odpowiedział Suleyman i Giacomo, a na jego… Adam Mikrut, zawodnik tej samej drużyny, który jednak pechowo strzelił bramkę samobójczą. Taka soczysta wymiana ognia podsycała apetyty ludzi zebranych na Warszawiance, ale zespoły kazały nam sporo czekać na następne trafienie. Celowniki nieco się rozregulowały i dopiero w 16. minucie spotkania trafił Marcin Szwejk, wykorzystując podanie Michała Opioły. Mieliśmy 3:3 i wszystko wskazywało na to, że tak zakończy się ten mecz. Nic bardziej mylnego! Zegar odmierzał już ostatnie sekundy pierwszej połowy, a do siatki Losińskiego trafia Smajek! Na przerwę w lepszych nastrojach schodzą zawodnicy Michael Page.
Dobry nastrój w tej drużynie trwał dalej, bo oto w 24. minucie kapitalne podanie Smajka wykorzystuje Jakub Lipa, strzelając mocno, po ziemi i co najważniejsze – nie do obrony! Goście odskoczyli na 5:3. To wyraźnie podenerwowało znakomitego technicznie Giacomo Murredu, który okiwał kilku rywali i zdobył, w krótkim odstępie czasu, dwie bramki. Znowu mieliśmy remis, co jednak nie zadowalało żadnej z drużyn. Oba zespoły badały się nawzajem, żaden nie chciał pójść za mocno do przodu, trzeba było to rozegrać na chłodno. W tych „piłkarskich szachach” lepsi okazali się piłkarze Michael Page, którzy w 29. minucie zdobyli zwycięskiego gola. A dokonał tego, nie kto inny, jak kapitan tego zespołu – Michał Opioła! Trzeba jednak sobie powiedzieć, że Daftcode miał dużego pecha. Jeszcze w 23. minucie strzał Suleymana niemal z linii bramkowej wybił obrońca Michael Page, w 32. minucie bliźniaczo podobną sytuację miał Arkadiusz Cywiński.
Daftcode po raz kolejny zaprezentował się z niezłej strony i pokazał, że drzemie w tym zespole ogromny potencjał. Cóż jednak im po tym, kiedy znowu muszą uznać wyższość rywala i oddać całą pulę punktów. Michael Page dobrze przepracował I kolejkę pauzy. Chyba zawodnicy tej drużyny oglądali powtórki wideo na stronie Elit Sport, przez co rozpracowali rywali.
