Upragnione zwycięstwo
Niefortunna passa czterech porażek z rzędu! Spece od sportowego sprzętu wreszcie wyrwali przeciwnikom trzy punkty.
Od początku sezonu GLOBALFIT grało na wysokim poziomie, zdobywało gole, stawiało czoło najbardziej wymagającym rywalom, ale do pełni zwycięstwa zawsze nieco brakowało. Tym razem miało być podobnie, rywalem beniaminka był weteran naszej ligi - drużyna COMPENSA. Jak się jednak okazało nowicjusze wykazali się w tym starciu dużo większą skutecznością i determinacją.
Fantastyczną formą popisał się Michał Bieńkowski, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Ozdobą spotkania było jego drugie trafie, gdy niemal jak Patryk Lipski w meczu z Legią, świetnie przymierzył z rzutu wolnego. Na wyższy poziom wzniósł się również Timek Kokczyński, który wraz ze swoim fantazyjnym kucykiem, brał na siebie ciężar gry. Rozgrywał, gdy było trzeba, ale samemu też trafił do siatki. Najważniejsze jednak, że ‘Młodzi-gniewni” byli prawdziwą drużyną, kolektywem opartym na współpracy. Całym zespołem przesuwali się w defensywie, razem wychodzili do pressingu. To ich klucz do sukcesu.
Ubezpieczyciele w pierwszej odsłonie walczyli z rywalami jak równi z równymi, później zabrakło jednak kluczowego podania. Dwie bramki zdobył niezawodny Artur Epelbaum, a jedną z nich po indywidualnym rajdzie. Weterani naszej ligi mają kilku dobrych snajperów, jak wspomniany wyżej Artur, Mateusz Minchberg czy Mateusz Niedźwiedzki, bramkę potrafi zdobyć też Karol Domżała. W tym meczu brakowało jednak takiej typowej „dziesiątki” rozgrywającego z oczami dookoła głowy, który podałby w nietuzinkowy sposób. Trzeba Panowie uruchomić kontakty i ściągnąć jakiegoś Juana Matę.
I dobrze byłoby dopiąć ten transfer do przyszłego tygodnia, bo wówczas COMPENSA stanie w szranki z liderem ligi, DEUTSCHE BANK.
Zawodnik meczu: Michał Bieńkowski [GLOBALFIT]
Do tej pory nie strzelał, ale jak już zaczął to od razu trzykrotnie. Miejscami niewidoczny, ale gdy było trzeba znajdował się na właściwej pozycji.
Damian Ambrochowicz
