Strzelanina jak na westernie. MED MARKETING minimalnie lepszy od ORA.
Gol za gol, wymiana ciosów jak w pojedynku bokserski Zimnoch - Binkowski. Tak wyglądał pierwszy mecz IV kolejki Elit Ekstraklasy, w którym MED. MARKETING okazał się minimalnie lepszy od Okręgowej Rady Adwokackiej wygrywając 9:8.Powiedzieć, że obie drużyny walczyły o zwycięstwo do ostatniego gwizdka, to jak o tym meczu nie powiedzieć nic. Decydujący cios - wydawałoby się - zadał w 36. minucie Łukasz Szymański, który pięknym, precyzyjnym strzałem zza pola karnego (piłka po drodze odbiła się jeszcze od poprzeczki) dał swojej drużynie skromne, ale prowadzenie 8:7. Adwokaci z Okręgowej Rady, która przez cały mecz dzielnie walczyła z rywalami, faktycznie w tym momencie się podłamała i chwilę potem dała sobie wbić kolejnego gola autorstwa Michała Gomońskiego (wykorzystał gapiostwo defensywy rywali). Ale choćby o punkt walczyła do końca i dosłownie w ostatnich sekundach stać ją było na kontaktowego gola autorstwa Tomasza Sójki. Brawa za ambicję! Trzeba jednak przyznać, że to właśnie ORA weszła lepiej w to spotkanie. Zaczęła od szybkiego prowadzenia 2:0. Premierową bramkę w spotkaniu zdobył Damian Kędziora. Bramkę efektowną, nam do złudzenia przypominającą te, które w Arsenalu przez lata zdobywał Thierry Henry. Damian wyszedł sam na sam z bramkarzem rywali i pokonał go płaskim, precyzyjnym strzałem w długi róg.
Brawa - tym bardziej, że po chwili prowadzenie podwyższył Antonio Di Gregorio. Ale gospodarze szybko wzięli się za odrabianie strat, a główne role odgrywali wspomniany wcześniej Łukasz Szymański i nowy nabytek drużyny, Patryk Łukasiuk - autor dwóch goli i jednego kluczowego podania. Do końca meczu trwała swoista "przepychanka" na gole. Ciut lepiej wypadli w niej gospodarze, który - co warto zaznaczyć - wygrywa w końcu po trzech porażkach z rzędu.
PW
