Ciężka przeprawa Noble Banku z NCR'em
Bankowcy wyszli zwycięsko z bardzo trudnej potyczki z NCR'em. Goście przystąpili do meczu bez ani jednego rezerwowego, ale jak mówił nam Tomasz Świątek byli to "sami mocarze". I nie było w tym cienia kłamstwa, bo pomimo wąskiej kadry wszyscy grali na 100% od początku do końca, nie odstawiali nóg i włożyli w ten mecz całe serce. Zaczęli zresztą bardzo dobrze, bo jako pierwsi wyszli na prowadzenie, po pierwszym trafieniu Świątka w róg bramki. Golba nie miał nic do powiedzenia.
Noble Bank odpowiedział w siódmej minucie strzałem Pikiewicza po podaniu Sawickiego. Mecz był dosyć ostry, szczególnie wrzało na linii Wieloch-Pawlak, co skończyło się dla obu dwoma minutami karnymi. Pierwszą połowę zakończyła piękna bramka Tsubasy, który przykręcił futbolówkę prościutko w siatkę po przerzucie Sawickiego. Noble Bank złapał po tym uderzeniu dobry rytm i zaczął drugą część wysoko i ambitnie. Po pięciu minutach było już 4:2 dla Bankowców, co dało im potrzebny spokój.
Chociaż do ostatnich sekund meczu obie drużyny walczyły między sobą bardzo ambitnie, co często kończyło się gwizdkiem sędziego. Noble mógł wygrać nawet więcej, ale znakomicie sprawował się w bramce Peter Gordon, który potrafił nierzadko wybronić swojej drużynie niemal pewnego gola. Emocję zapewnił gol w 31. minucie strzelony przez Świątka, który skompletował hattricka. NCR naciskał, ale czasu było już za mało, Noble Bank do końca utrzymywał stalową obronę i nie dał wydrzeć sobie trzech punktów.
