Daftcode niespodziewanie pokonuje Samsunga i wydostaje się z dna tabeli!
Przestańcie przecierać oczy ze zdumienia. To stało się faktem. Nikt chyba nie postawiłby pieniędzy na to, że czerwona latarnia ligi ogra w końcówce sezonu, aspirujący przecież nie tak dawno na mistrza, zespół Samsunga. A jednak! Nie ma rzeczy niemożliwych.
United zaczęli trochę nieskładnie. Być może przytłoczyła ich ambicja Daftcode, który atakował od początku jak szalony. Zieloni nacierali na Samsunga bez opamiętania, ale kiedy zbliżali się do pola karnego Michała Bareja odzyskiwali spokój i trafiali raz po raz. Golkiper Samsunga nie był tego dnia w najlepszej dyspozycji. Skutecznie sprawdzał go Giacomo Murredu, który miał swój dzień. Kreatywnemu piłkarzowi Daftcode wychodziły dryblingi i wpadały strzały, dzięki czemu skompletował hattricka. W dobrej formie był również Bartek Grzegorczuk, którego dyspozycja dziwiła nawet jego kolegów z zespołu. Samsung to jednak nie żółtodziób i absolutnie dalecy jesteśmy od stwierdzenia, że dał się w tym meczu ograć.
Gdzie reszta nie może, tam Podkowińskiego pośle. Wyróżniający się w lidze zawodnik Samsunga i tym razem nie zawiódł. Zaliczył hattricka, chociaż jego mocną stroną zawsze były raczej asysty. W 29. minucie „Podkowa” ustrzelił cudowną bramkę z rzutu wolnego. Przymierzył niczym Andrea Pirlo i trafił w samiuteńko okienko! Piłka zmieściła się tam zupełnie jakby miała przygotowane wgłębienie z miękką wyściółką. Także ten mecz miał swoją dramaturgię, bo do samego końca wydawało się, że drużyny podzielą się punktami. W 40. minucie akcję ostatniej szansy przeprowadził Daftcode. Na prawej flance szarżuje Suleyman, który uderza mocno i trafia po długim rogu w boczną siatkę bramki Bareja. Cóż to była za radość po tym golu! Ale czy można się dziwić? Bo zdecydowanie nieudanym sezonie Daftcode zebrał ważny skalp i wydostał się z ostatniego miejsca w tabeli.
MK
