Pomarańczowych miłe złego początki
Ekipa MENARD, rozgrywająca swój debiutancki sezon w ELIT LIDZE, bardzo szybko dała się zapamiętać. W ich starciach pada niezwykle dużo bramek, a rozstrzygnięcie nigdy nie jest blisko remisu. Nie inaczej było w rywalizacji z HRK S.A.
Potyczkę świetnie rozpoczęli Pomarańczowi. Już w 1. minucie wykorzystując nieporozumienie w szeregach przeciwników - rezultat otworzył Emil Klimaszewski. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Marcin Bernat zagrał piłkę ręką w polu karnym, a „wapno” na gola zamienił Paweł Ruszczyk. Był to początek znakomitego występu tego zawodnika. Jeszcze przed przerwą miał on na swoim koncie hat-tricka. Z kolei o inne trafienia, powodujące tak wysokie prowadzenie, zadbali Marcin Biliniak oraz Giovani Ferrara. Włoch pokonał Szymona Skorupkę uderzeniem z dużego palca pod poprzeczkę. Był to również prawdopodobnie najlepszy występ zawsze aktywnego na boisku gracza z Półwyspu Apenińskiego. Liczba jego udanych zagrań i wygrywanych pojedynków 1 na 1 zdecydowanie przewyższała statystyki w poprzednich spotkaniach.
Podłamana obrazem gry w pierwszej odsłonie drużyna HRK S.A. nie była w stanie podnieść się po przerwie. Już po pięciu minutach od wznowienia gry Inżynierowie prowadzili 9:1. Stało się tak po kolejnych dwóch golach Pawła Ruszczyka oraz także dwóch Piotra Ziółkowskiego. Ten ostatni popisał się m.in. trafieniem z główki po wrzutce Jacka Klepaczki. Jacek po krótkiej nieobecności powrócił na „zieloną” i od razu dodał zespołowi jakości. Podobnie jak Paweł Szypulski, który oprócz dwóch asyst odpowiadał przede wszystkim za defensywę. Czynił to skutecznie, w czym na pewno pomaga mu postura. Ostatni gol w meczu był udziałem Jacka Klepaczki, który na bramkę zamienił podanie od Giovaniego Ferrary. Wysokie poniedziałkowe zwycięstwo MENARD oznacza, że ponownie mają oni dodatni bilans bramkowy, a ich dorobek punktowy po siedmiu grach wynosi dziewięć punktów.
Zawodnik meczu: Paweł Ruszczyk [MENARD]
Świetny egzekutor, co wyraziło się w aż pięciu golach. Doskonale rozumiejący się z innymi ofensywnymi zawodnikami w drużynie. Połączenie powyższych elementów przyniosło Białym oczekiwany rezultat w postaci wysokiego triumfu.
