Kurdek show!
Reprezentanci EXPEDITORS wreszcie wracają na właściwe tory. W poprzednim tygodniu przełamali pechową passę, a w tej kolejce dali prawdziwy pokaz piłkarskich umiejętności. To sukces całego zespołu, ale dyrygentem Czerwonych Diabłów był Mateusz Kurdek, który kończy to spotkanie z czterema trafieniami na koncie.
Próby upilnowania go przez defensywę rywali, przypominały starcie drewnianego płotu z rozpędzonym czołgiem. Już w czwartej minucie snajper z Alei Krakowskiej miał na koncie już dublet, a później dołożył do tego kolejne dwa trafienia. Cały zespół zapracował jednak na tak dobry wynik. Dwie świetne asysty zanotował przy jego golach Piotr Pietruszewski. Przy ostatniej bramce Kurdek wykorzystał także świetny, długi wyrzut od bramkarza, Marcina Pawluczuka. Gracze ERACENT odpowiedzieli jedynie trafieniami Marcina Bodziachowski i Radosława Czajkowskiego. Zawodnicy w białych koszulkach nie mieli w swoich szeregach playmakera z prawdziwego zdarzenia, który wziął by na siebie ciężar rozgrywania akcji. Zbyt często ich akcje niweczyły złe podania i niecelne przerzuty.
Plusy:
- Świetna skuteczność Czerwonych Diabłów
- Dobre tempo spotkania
- Duża praca w defensywie Łukasza Koziary
- Piękne asysty Piotra Pietruszewskiego
Minusy:
- Chaos w rozegraniu ERACENT
Zawodnik meczu: Mateusz Kurdek [EXPEDITORS]
Cztery gole jak Lewandowski z Realem, To był występ najwyższej jakości, o którym jeszcze przez tydzień będzie się w biurze rozmawiać.
