Do przerwy lepiej to wyglądało
Zarówno ekipa SPIE jak i EUROVOLT kazały sobie długo czekać na pierwsze gole. W przeciągu pierwszych 10 minut posypało się wiele niecelnych strzałów, jednak niektóre wyglądały bardzo niebezpiecznie - na przykład słupek Macieja Walencika w 7 minucie. Potem było już tylko lepiej. W 10 minucie punktował Mateusz Boczek, jednak błyskawicznie odpowiedział mu Łukasz Borkowski, któremu jedna bramka nie wystarczyła i 5 minut później postanowił wysunąć swoją drużynę na prowadzenie. To poddenerwowało Inżynierów, którzy za sprawą Grzegorza Bijaka pożegnali Elektryków golem do szatni na niecałą minutę przed końcem pierwszej połowy.
Ta bramka zmotywowała Elektryków do działania, bo to do nich należała druga część meczu. Hat-trickiem popisał się Tomasz Czerwiński, któremu w ostatniej minucie spotkania udało się zdobyć dwie bramki. Inżynierowie zaczęli popełniać proste błędy, których efektem był gol kolejny gol z 35. minuty. Elektrycy rozstawiali ich po kątach niczym młodzieżówka Ajaxu Amsterdam młodych zawodników Legii i granatowi nie mieli wiele do gadania - muszą się pogodzić z wysoką porażką 8:2.
Plusy:
- Pierwsza połowa: zarówno SPIE jak i EUROVOLT nie odpuszcali sobie wzajemnie, pomimo niecelnych strzałów gra była bardzo zacięta
- Przebudzenie Elektryków w drugiej części meczu: w żyłach zawodników w żółtych koszulkach chyba popłynął prąd o wysokim napięciu, bo w drugiej połowie zdobyli aż sześć bramek
Minusy:
- SPIE spoeczęło na laurach: Granatowi nie wykazali się walecznością i pomimo niezłej sytuacji po pierwszych 20 minutach gry nie dało rady zdobyć ani jednej bramki więcej.
Zawodnik meczu: Tomasz Czerwiński [EUROVOLT]
Hat-trick z dwoma golami zdobytymi w ostatniej minucie gry - wybór MVP nie mógł być inny, bilans bramek godny prawdziwego egzekutora.
